wtorek, 5 stycznia 2021

[383] "W cieniu zła" - Alex North

 


Alex North zasłynął już jakiś czas temu dzięki „Szeptaczowi”, który zdobył rzeszę fanów na całym świecie. Wszyscy z niecierpliwością wyczekiwali kolejnej jego publikacji mającej ukazać się pod koniec minionego roku. Ja także należałam do tego grona i bardzo cieszyłam się, kiedy w moje ręce trafiło „W cieniu zła”. Miałam wobec niego bardzo duże oczekiwanie. Czy zostały spełnione?

W Featherbank dochodzi do rytualnego morderstwa z udziałem kilku nastolatków. Winni odnajdują się dość szybko i dla wielu funkcjonariuszy sprawę można uznać za zamkniętą. Oficer śledczy Amanda Beck postanawia jednak dalej drążyć. Nadal bowiem nie wiadomo, dlaczego młodzi ludzie postanowili odebrać komuś życie. Okazuje się, że dwadzieścia pięć lat wcześniej do podobnego morderstwa doszło w pobliskim Gritten Wood. Prowodyrem całego zajścia był Charlie Crabtree, który po dokonaniu makabrycznej zbrodni rozpłynął się w powietrzu. Paul Adams, który doskonale znał zarówno morderców jak i ofiarę, wraca po ćwierć wieku do miasteczka, by uporządkować swoje rodzinne sprawy. Nieoczekiwanie zostaje wplątany w aferę, która powinna zakończyć się ponad dwie dekady temu.

Muszę przyznać, że Alex North potrafi stworzyć powieść, od której nie da się oderwać. Jego książka składa się z dwóch narracji. Pierwszoosobowa dotyczy Paula, natomiast działania Amandy opisywane są za pomocą trzecioosobowej. Co więcej, akcja dzieje się zarówno w przeszłości jak i w teraźniejszości. Pozornie może się wydawać, że taka konstrukcja fabuły jest skomplikowana lub chaotyczna, ale w rzeczywistości wcale taka nie jest. Wszystko układa się w logiczną, intrygującą całość. Dzięki takiemu działaniu pisarz podsyca w czytelniku ciekawość. Poza tym autor kończy każdy z rozdziałów niedopowiedzeniem, przez to ciężko odłożyć powieść na później.

North umiejętnie tworzy klimat historii. Potrafi wywołać w czytelniku napięcie, buduje je doskonale manipulując naszymi uczuciami. W swoją opowieść wplata momenty pełne grozy, a także smutku czy wytchnienia. Wywołuje w nas całą gamę uczuć tylko po to, by odwrócić naszą uwagę lub skłonić do pewnych refleksji. Co więcej autor jest zupełnie nieprzewidywalny. Kilka razy nagły zwrot akcji wbił mnie w fotel. Skrywane tajemnice pozostają nieodgadnione aż do samego końca i muszę przyznać, że ich rozwiązanie okazuje się zaskakujące i prowadzi do spektakularnego finału. Już dawno nie byłam tak zaangażowana w fabułę i tak bardzo wyprowadzona na manowce przez autora.

Bardzo podobała mi się kreacja bohaterów, szczególnie pani oficer. Przyzwyczaiłam się, że funkcjonariuszki w tego typu powieściach zazwyczaj są nieustraszone, pełne wewnętrznej siły i odporne psychicznie. Amanda taka nie jest. Kobieta walczy ze swoimi lękami, cały czas stara się oddzielić okropności widziane w pracy od życia codziennego. Ponadto nie jest bezmyślnie odważna. Kieruje się rozsądkiem i czasami pozwala wygrać zwykłemu przerażeniu. Taka kreacja postaci wydała mi się dużo bardziej realna i prawdziwa. Beck okazała się osobą z krwi i kości, która ma uczucia i jest po prostu człowiekiem, a nie herosem.

Paul także okazuje się interesującą postacią. Również wydaje się autentyczny, kieruje się ludzkimi odruchami. Ciekawe jest to, że poznajemy go zarówno jako nastolatka, jak i osobę dorosłą. Możemy dzięki temu zaobserwować, jak bohater zmienił się na przestrzeni ćwierćwiecza i pod wpływem makabrycznych wydarzeń.  Nastoletni Paul jest zdecydowany, pewny siebie, inteligentny i odporny na manipulacje. Ma marzenia, ambicje. Jego dorosła wersja okazuje się inna. Mężczyzna walczy z demonami przeszłości, porzuca swoje plany przygnieciony codziennymi problemami. Nie jest już tak odważny, kieruje nim ostrożność. Pokazuje to, jak wejście w dorosłość zmienia nasze priorytety, a także ukazuje wpływ traumatycznych zdarzeń na ludzką psychikę. Uświadamia, jakie duże znaczenie w teraźniejszości ma nasza przeszłość i jak bardzo determinuje ona przyszłość. To naprawdę fascynujący zabieg, którym autor mocno u mnie zapunktował.

Ciekawym motywem jest poruszana w książce kwestia świadomego śnienia. Wcześniej nigdy o tym nie słyszałam. Ciężko jest uwierzyć w to, że można manipulować senną rzeczywistością i świadomie uczestniczyć w nocnych marach. W internecie jest jednak wiele artykułów na ten temat, które nie ukrywam, bardzo mnie zaciekawiły. Wątek ten został wykorzystany przez autora w mistrzowski sposób. Za jego pomocą manipuluje czytelnikiem, zagłębia się wraz z nim w krainę snów i miesza ją w umiejętny sposób z rzeczywistością. To naprawdę ciekawe i intrygujące zagranie z jego strony.

„W cieniu zła” to thriller, który wciąga czytelnika od pierwszej strony i nie pozwala się odłożyć. Jest zaskakujący, dobrze skonstruowany, a jego tajemnice okazują się ciężkie do odgadnięcia. Angażuje czytelnika w historię i zapewnia dużo mocnych wrażeń, dzięki czemu na pewno na dłużej zapadnie mi w pamięci.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Muza S. A.


Sara

4 komentarze:

  1. Recenzja ujmująca, ale książka raczej nie dla mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem fanką tego gatunku ale jeżeli jest dobry a nie jest makabryczny, to być może sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię takie kryminały, w których autor umie manipulować odczuciami czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Szeptacza" tego autora i nie polubiłam się z nim na tyle, żebym chciała wracać do jego książek.

    OdpowiedzUsuń