piątek, 23 września 2022

[565][PRZEDPREMIEROWO] "Mroczne wyznanie" - Lisa Unger

 


„Mroczne wyznania” to książka, na którą czekałam, odkąd zobaczyłam jej pierwszą zapowiedź. Nic więc dziwnego, że zabrałam się za nią niemal od razu po otrzymaniu egzemplarza recenzenckiego. Książka nie jest długa, dlatego bardzo szybko ją przeczytałam i mogę Wam o niej co nieco powiedzieć jeszcze przed jej oficjalną premierą!

Selena Murphy wraca pociągiem do domu. Obok niej siedzi prawdziwa piękność, która niespodziewanie postanawia zdradzić bohaterce swoją niewygodną tajemnicę. Kobieta nie do końca wie, jak zareagować na tą nagłą otwartość obcej osoby, ale między towarzyszkami podróży nawiązuje się nić porozumienia i Selena zwierza się nieznajomej, że nakryła swojego męża na zdradzie z nianią ich dzieci. Martha natomiast przyznaje się do romansu z żonatym szefem. Po dojechaniu na miejsce, kobiety rozstają się i Selena ma nadzieję, że nigdy więcej się nie spotkają. Los ma wobec nich jednak zupełnie inne plany. W przeciągu kilku dni życie Murphych wywraca się do góry nogami. Ginie ich niania, a policja coraz częściej puka do ich drzwi.

[564] "Ulica szpiegów" - Mick Herron

 


„Ulica szpiegów” Micka Herrona to już czwarty tom przygód agentów z Slough House. O serii słyszałam same pochlebne opinie, jednak do tej pory nie miałam okazji przeczytać poprzednich tomów. Na szczęście nie trzeba ich znać, by w pełni zrozumieć to, co dzieje się w najnowszej powieści brytyjskiego pisarza.

David Cartwright to emerytowana legenda MI5. Agent zdobył sławę i rozgłos, ale także wielu wrogów, którzy teraz próbują się go pozbyć. Wydaje się to dość prostym zadaniem, gdyż mężczyzna choruje na Alzheimera, przez co nawet zwykłe, codzienne czynności sprawiają mu trudność. Szpieg jednak zawsze pozostaje szpiegiem, nawet jeżeli powoli traci rozum. River – wnuk Davida – mimo wszystko martwi się o dziadka, a jednocześnie na jego głowie jest masakra w centrum handlowym, w którym podczas eksplozji zginęło czterdzieści niewinnych osób. Kulawe konie spróbują rozwiązać zagadkę, jednak nie będzie to proste zadanie.

[563] ‘’Szklany dom” – Eve Chase

 


,,Szklany dom” to tytuł, który od razu mnie zaintrygował, ale z dość specyficznego powodu. Zawsze, gdy widzę jakieś nawiązanie do szklanych domów, to przypominam sobie lekcje polskiego w technikum i ,,Przedwiośnie” Żeromskiego. Lektura ta nie była moją ulubioną, ale sama symbolika zwarta w tej powieści bez wątpienia do mnie trafiła i jak widać, dalej mam ją w pamięci. Zdaję sobie sprawę, że Eve Chase raczej nie zna naszej literatury i nie czerpała inspiracji od Żeromskiego, jednak byłam bardzo ciekawa jej interpretacji szklanego domu.

Rita wraz ze swoją pracodawczynią i dziećmi, którymi się opiekuje, wyjeżdża w ciche i odosobnione miejsce. Wycieczka ta ma pomóc Jeanne w pogodzeniu się z niedawną stratą, ale w trakcie ich pobytu w nowym miejscu zdarza się coś nieprawdopodobnego – znajdują opuszczone niemowlę. Rodzina postanawia je zatrzymać w tajemnicy przed wszystkimi. Jednak bardzo szybko wokół nich zaczynają się dziać tragiczne w skutkach wydarzenia, które doprowadzają do rozpadu rodziny oraz odejścia Rity. Wiele lat później pewna kobieta zaczyna zagłębiać się w swoją przeszłość, co zaprowadza ją do pięknego lasu, w którym rozegrały się kiedyś prawdziwe dramaty.

Książka ta bez wątpienia od początku jest bardzo tajemnicza i zagmatwana. Dużo pozytywnych komplikacji wprowadza narracja, która obejmuje różne osoby i okresy czasowe. Autorka poświęca tyle samo czasu na opis przeszłości oraz teraźniejszości i robi to naprzemiennie. Dzięki temu w momencie, gdy jeden wątek się wyjaśnia, pojawia się kolejny, który komplikuje, ale też dobudowuje fabułę. To sprawiło, że wciągnęłam się już od pierwszych stron i do samego końca nie byłam pewna, jak mocne okażą się powiązania między bohaterami.

[562] ,,Dzieci Starych Bogów. Śmiech diabła” – Agnieszka Miela

 


Ostatnio czytam dość sporo fantastyki, ponieważ zagłębienie się w inny świat pozwala mi odetchnąć i zapomnieć o tym, co dzieje się w ludzkiej rzeczywistości. Tym razem sięgnęłam po powieść polskiej autorki, ponieważ zaintrygował mnie jej opis, ale także sama okładka, która idealnie wpasowuje się w moje gusta. Oczywiście sporą rolę odgrywał fakt, że dostępne są dwie części. Jestem niecierpliwa, a tego typu powieści przeważnie kończą się jedną wielką niewiadomą…

Aine w jednej chwili straciła rodzinę, a także bezpieczne miejsce na ziemi. Postanawia wyruszyć w drogę, aby odnaleźć tajemnicze Ziarna Relenvel, o których usłyszała od matki. Bertram po tragedii przybranej rodziny wydaje się zagubiony i nie ma pojęcia, czy Aine żyje, ale też nie zdaje sobie sprawy ze swojego związku z Ziarnami Relenvel, w istnienie których niewielu wierzy. Po długim czasie rozłąki ich drogi ponownie się krzyżują, ale ich relacja staje się bardziej skomplikowana. Czy uda im się uniknąć niebezpieczeństwa?

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać tę książkę, ponieważ to kawał dobrej fantastyki. Urzekło mnie wiele rzeczy, ale najważniejsza była dla mnie oryginalność. Uważam, że wyobraźnia ludzka nie ma granic i pisząc tego typu powieści autor może stworzyć całkowicie unikatową rzeczywistość, zerwać z zasadami i schematami. W innych gatunkach najczęściej trzeba zachować ,,normalność”, przez co niektóre historie są mdłe i nieciekawe, oczywiście jeśli pisarz nie przyłoży się do konstruowania fabuły.

[561] ,,Cały jestem twój” – Weronika Tomala

 


Ostatnio zaczęłam czuć, że brakuje mi dobrych obyczajówek, ponieważ trafiałam raczej na średnie romanse, które w żadnym stopniu nie wyróżniały się z tłumu. Mimo wszystko nadal szukam perełek, ale też staram się być na bieżąco z tym gatunkiem, ponieważ właśnie on będzie brany przeze mnie pod uwagę w czasie pisania pracy magisterskiej. Trafiłam jednak na ,,Cały jestem twój” i powieść ta zaciekawiła mnie nie tylko ze względu na bycie potencjalnym materiałem ,,naukowym”, ale jej opis był naprawdę wyjątkowy.

Lilianna jest albinoską, której w życiu nigdy nie było łatwo. Musiała mierzyć się odrzuceniem oraz brakiem akceptacji wśród rówieśników. Miała tylko dziadka, a on postanowił jej dać wyjątkowy prezent – pokazać i zaszczepić w niej miłość do koni. Lilianna po przeprowadzce w nowe miejsce widząc ogłoszenie o pracę dla stajennego postanawia spróbować swoich sił. Rozpoczynając nową przygodę nie spodziewa się, że jej życie zmieni się aż tak bardzo. Zawarcie znajomości z Dorianem, jej nowym pracodawcą, okazuje się początkiem jej kłopotów. Czy Liliannie uda się w końcu odnaleźć szczęście i spokój?

Chyba nigdy nie spotkałam się jeszcze z książką, której bohaterką byłaby albinoska lub albinos, a przeczytałam ich całkiem sporo. To właśnie dzięki temu zainteresowałam się tą powieścią. Uznałam, że to coś nowego i bez wątpienia oryginalnego, a ja takie historie cenię najbardziej. Dodatkowo pamiętam, że miałam już okazję poznać twórczość Weroniki Tomali, więc tym bardziej chciałam do niej wrócić i to podwójnie! Na dniach pojawi się recenzja jej kolejnej powieści, również pięknej, ale więcej nie chcę Wam zdradzać w tej chwili.