Nie miałam wcześniej okazji poznać twórczości Jolanty Bartoś,
chociaż czaiłam się na książkę ,,Śpij, dziecinko, śpij”, ale ostatecznie nasze
drogi się nie spotkały. Planuję oczywiście nadrobić zaległości, jednak dziś
chcę napisać trochę więcej o powieści ,,Krzyk ciszy” tej samej autorki.
Barbarze po wielu latach udaje się odzyskać rodzinną posiadłość w małym miasteczku. Decyduje się wyremontować dworek, aby móc spędzać w nim wolne chwile. Tam poznaje siedmioletniego chłopca, z którym od razu znajduje wspólny język. Pewnego dnia Mareczek nie dociera na spotkanie z Barbarą, a później okazuje się, że nie wrócił również do domu. Nie udaje się go odnaleźć. W tym samym czasie dziedziczka wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych na wymarzony grant medyczny, a po kilku latach wraca do swojego domu z dwunastoletnim chłopcem, który przypomina Mareczka. Matka zaginionego chłopca jest pewna, że Barbara pięć lat temu uprowadziła jej syna i teraz za wszelką cenę chcę udowodnić prawdziwość swoich słów.




