wtorek, 16 czerwca 2020

[228] "Dziesięć tysięcy drzwi" - Alix E. Harrow




„Dziesięć tysięcy drzwi” przeczytałam już jakiś czas temu, ale do tej pory nie mogłam zabrać się za napisanie recenzji. Powieść ta bowiem wymaga uwagi, analizy i przemyśleń, przez co trudno zaraz po zapoznaniu się z nią zebrać myśli. Książka ta posiada drugie dno, które nie tak łatwo od razu dostrzec.
January wychowała się w luksusowej rezydencji u bogatego kolekcjonera antyków, u którego pracował jej ojciec. To właśnie właściciel posiadłości zaopiekował się nią, kiedy jej rodzic wyjeżdżał na niekończące się wyprawy w poszukiwaniu cennych i unikatowych skarbów dla swojego pracodawcy. Dziewczyna czuła się jednak bardzo samotna wśród otaczających ją rzeczy i często uciekała w świat opowieści, by wypełnić sobie dni. Pewnego razu w jej ręce wpada niezwykła książka opowiadająca o wiecznej miłości i dziesięciu tysiącach drzwiach, które przenoszą ludzi do innych światów. Tego dnia rozpoczyna się dla January nowy okres w życiu.

„Dziesięć tysięcy drzwi” to powieść fantasy, ale zupełnie innego formatu niż ta, którą czytam na co dzień. Nie dostarcza ona jedynie rozrywki, jak większość powieści z tego gatunku. Zawiera bowiem głębie, a pod maską nadprzyrodzoności kryją się ważne przesłania. Powieść udziela nam wielu lekcji i skłania nas do rozmyślań na temat przeszłości, przyszłości czy problemów teraźniejszości. To cudowna opowieść o opowieściach, która snuje się i otula czytelnika sprawiając, że ten nie chce się od niej oderwać. Powieść ma w sobie urok i moc, które lepiej niż wartka fabuła utrzymują ciekawość czytelnika na wiele godzin. Ciężko wyrazić mi słowami to, jak się czułam, czytając tę historię. Było to coś niesamowitego i śmiało mogę powiedzieć, że nigdy czegoś takiego nie czułam. Miałam wrażenie, że opowieść otacza mnie milutkim kokonem, a ja płynę przez fabułę oczarowana jej złożonością i niezwykłością.


Podczas lektury poznajemy historię dwóch kobiet, jednak w mojej ocenie ta dotycząca January była jedynie pretekstem do zaprezentowania opowieści o dwójce ludzi, która złączyła miłość przekraczająca granicę światów. Adelaide pewnego dnia spotkała na łące chłopca-ducha, z którym spędziła dzień i umówiła się na kolejny za jakiś czas. Niestety do drugiego spotkania nie doszło, gdyż drzwi między światami zostały zatrzaśnięte. Na wiele lat zostali rozdzieleni, jednak nie poddawali się. Gdy nadszedł odpowiedni moment oboje ruszyli na poszukiwanie innych drzwi, które prowadziłyby do ich rzeczywistości. Nie było to jednak zadanie proste, szczególnie dla młodej kobiety. Akcja powieści toczy się w XIX wieku, kiedy samotne panny nie były zbyt dobrze postrzegane. Ade to jednak nie przeszkodziło w osiągnięciu celu. Para ponownie się połączyła, niestety ich szczęście nie trwało zbyt długo. Kolejne drzwi zatrzaśnięto, a oni utkwili w nieswoich światach. Ponownie rozpoczęły się poszukiwania.

Potęga ich miłości jest powalająca. Zazwyczaj to uczucie jest gloryfikowane w powieściach, ale w taki sposób, że ciężko uwierzyć w jego moc. Tutaj nie było z tym problemów. Miłość między tą dwójką nie opierała się na czułych słówkach i gorliwych zapewnieniach. Ogrom ich uczuć ukazywały ich czyny i towarzyszące im poświęcenie. Nie było ono także przesadzone, przez co mało realne. Wręcz przeciwnie, wydawało się niemal namacalne.

„Bo miejsce, w którym się urodzisz nie zawsze jest miejscem, w którym czujesz się jak w domu.”

Ten cytat idealnie oddaje sens książki. Zarówno Adelaide jak i January nie są szczęśliwe w świecie, w którym przyszło im żyć. Nie potrafią też długo usiedzieć w miejscu. Ciągłe problemy związane z ludzkimi uprzedzeniami do „kolorowych” oraz naganny stosunek do kobiet, jako istot zmuszonych do bezgranicznego oddania i posłuszeństwa mężczyźnie nie pozwalają im cieszyć się w pełni życiem.
Poza tym obie mają duszę podróżniczek. Urodziły się w złym miejscu i o złym czasie i przez cały czas szukają swojego miejsca. Ade znajduje je w świecie swojego ukochanego. Jednak to nie miejsce sprawiło, że poczuła się jak w domu lecz ukochany mężczyzna. Napisane (kraina jej męża) nie okazał się ideałem. Tam również spotykano się między innymi z nietolerancją. Jednak obecność kogoś, kogo pokocha sprawiła, że kobieta znajduje swoje miejsce w nowej rzeczywistości i odnajduje szczęście.

Powieść stanowi świetny obraz opisywanych czasów. Czuć w niej klimat XIX wieku, co bardzo mi się podobało. Z reguły nie przepadam za książkami osadzonymi w poprzednich stuleciach, ale tym razem zostałam oczarowana niesamowitą aurą stworzoną przez pisarkę. Przy okazji autorka przypomina swoim czytelnikom, jak poszczególni ludzie byli wówczas traktowani przez społeczeństwo. Harrow porusza tak istotne kwestie jak nietolerancja czy brak równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Pokazuje też, jaką władzę nad płcią piękną mieli ich ojcowie, bracia czy mężowie. Wystarczyło jedno ich słowo, by kobietę uznano za wariatkę. Jeżeli na dodatek ktoś miał pieniądze, bez żadnych słusznych podstaw można było wywieźć ją do szpitala psychiatrycznego. To przerażające. I niestety część poruszanych przez autorkę tematów w dalszym ciągu jest aktualna. Z nietolerancją spotykamy się niemal wszędzie, a mimo rozwoju cywilizacyjnego dalej są państwa, gdzie kobiety traktuje się przedmiotowo.

„Dziesięć tysięcy drzwi” to niesamowita historia, która na długo zapadnie mi w pamięć. Polecam ją wszystkim bez względu na wiek, płeć czy upodobania literackie. Nawet jeśli nie przepadacie za fantastyką, myślę, że mimo wszystko z przyjemnością spędzicie czas z tą książką i zakochacie się w niej równie mocno co ja.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu IUVI.
SARA

26 komentarzy:

  1. Zachęcająco o niej napisałaś, aż chce się sięgnąć po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Jola. Rewelacyjne napisana recenzja. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. O, kurczę, ale to musiało być ciekawe. Najlepszy wydaje się klimat powieści, dlatego zapisuję tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak zdecydowanie! Klimat naprawdę cudowny, człowiek ma wrażenie, że znalazł wehikuł czasu. I ta leniwa aura opowieści ❤️ Aż ciężko opisać to słowami ☺️

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa fabuła. Taka baśniowa się wydaje. I prześliczna okładka. Bardzo zadziałała na moją wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem mocno zainteresowana. Zachęcająca recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  6. czytałam już dziś o tej książce, teraz nowe wrażenia po spotkaniu z nią, podtrzymuję myśl, że to może być przygoda czytelnicza dla mojej córki, chętnie podsunę jej tytuł pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej :) Mam nadzieję, że się jej spodoba

      Usuń
  7. Wiele dobrego czytam na temat tej książki - będę musiała koniecznie przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam same zachwyty i zastanawiałam się, czy naprawdę ta powieść jest aż tak dobra. I jest nawet lepsza 😍

      Usuń
  8. Będę miała na uwadze tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również wiele dobrego czytałem - słyszałem o ww. pozycji. Tytuł zapisuję. A teraz zajmuję się repetytoriami do matury z historii. Muszę ćwiczyć pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie przepadałam za historią. Zupełnie nie byłam w stanie zapamiętać na dłużej wszelkich dat. Słuchać o niej mogłam, ale nie lubiłam się o niej uczyć 😅

      Usuń
  10. Wydaje się ciekawa, więc z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziesięć tysięcy drzwi to moja lektura na ten weekend, chętnie porównam nasze wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Teraz to mnie zaintrygowalas

    OdpowiedzUsuń