niedziela, 9 sierpnia 2020

[263] ‘’Mity greckie. Nasiona granatu” – Hawthorne Nathaniel

 


W czasach szkolnych nienawidziłam czytania mitów, było to dla mnie największą karą i starałam się tego unikać jak mogłam. Oczywiście w późniejszych latach zrozumiałam swój błąd, bo mitologia przewija się na różnych etapach szkolnictwa, ale też bywa przydatna w życiu codziennym, ponieważ konwersacja między ludźmi toczy się na różnych płaszczyznach. Jestem już znacznie starsza, więc dawno nadrobiłam zaległości, ale chętnie zapoznaje się z propozycjami wydawnictw, które starają się pokazać, że mity wcale nie są złe i nie trzeba się ich bać. Tym razem mam okazję zrecenzować dla Was fenomenalny audiobook!

Dopiero teraz dostrzegłam, że trafiłam na dziesiątą część większej serii ,,Mitów greckich”, ale oczywiście to nie ma znaczenia. Chodzi po prostu o to, że każda pozycja, która zawiera płyty oraz książeczkę, dotyczy innego mitu. Sama miałam okazję trafić na ,,Nasiona granatu”, które okazały się naprawdę ciekawe i z pewnością trafiające w mój gust.

Pozycja ta jest dedykowana osobom powyżej ośmiu lat i uważam, że to odpowiedni przedział wiekowy. W końcu to już wiek szkolny i wtedy zaczyna się również poznawanie mitów. Taka płyta z audiobookiem z pewnością może okazać się przydatna i pokazać, że historie te wcale nie są straszne i nudne. Wydaje mi się również, że dla dzieci taka forma jest zdecydowanie bardziej przystępna, znając oczywiście ich niechęć do wszelkiego rodzaju książek – zwłaszcza bez obrazków.

sobota, 8 sierpnia 2020

[262] ‘’Jomswiking. Czas ognia i żelaza” – Bjorn Andreas Bull-Hansen

 


Zawsze powtarzam, że nie jestem zbyt wielką fanką fantastyki i rzeczywiście tak jest. Mimo wszystko, pewna tematyka leży w kręgu moich zainteresowań i zawsze z chęcią poznaję powieści, które właśnie mogą wpisać się w mój gust. Od wielu lat interesuję się erą wikingów i oczywiście skłamałabym mówiąc, że moje zainteresowanie nie wzięło się od serialu ,,Wikingowie”. Naturalnie rozumiem, czym jest fikcja literacka i zdaję sobie sprawę, że produkcje filmowe i powieści raczej w niewielkim stopniu są zgodne z faktami historycznymi, ale jednak uwielbiam ten klimat.

Torstein w wieku dwunastu lat jest świadkiem brutalnego morderstwa swojego ojca, a sam zostaje wzięty do niewoli. Chłopak nie ma matki, ponieważ ta umarła wiele lat temu, a brat udał się na wyprawę i od dłuższego czasu nie daje znaku życia. Torstein, jako niewolnik trafia do mężczyzny będącego szkutnikiem i tam udaje mu się nauczyć tego fachu. Jego ,,pan” jest samotny, wyrozumiały i traktuje go stosunkowo dobrze, dzięki czemu chłopakowi udaje się uciec podczas ataku na wioskę. Podczas wędrówki odnajduje brata, ale ich losy raz się łączą, a raz dzielą. Oboje jednak docierają do Jomsborga – osady legendarnych wojowników, którzy mają poszanowanie wśród królów i innych ludzi. Czy uda im się tam odnaleźć spokój? Czy w końcu znajdą gdzieś odpowiednie miejsce do osiedlenia się na stałe?

Oczywiście na pewno każdy widząc rozmiar tej książki, będzie zaniepokojony i ja również tak miałam. Bałam się tej powieści, bo przecież mogła mi nie przypaść do gustu i okazać się zbyt trudna. Prawda jest taka, że zawsze mam problemy z książkami zbyt skomplikowanymi i zagmatwanymi, bo trudno mi zapamiętać wszystkie istotne fakty. Na szczęście autor tej książki postarał się, aby była ona napisana dobrze, logicznie i nie sprawiała zbyt wielkich problemów.

wtorek, 4 sierpnia 2020

[261] "Prawo krwi" - Tess Gerritsen

 


Tess Gerritsen to jedna z najpoczytniejszych autorek thrillerów na świecie, a jej liczne książki zostały przetłumaczone na ponad dwadzieścia języków. Od dłuższego czasu miałam więc ochotę sięgnąć po coś jej autorstwa. Okazja ku temu nadarzyła się, kiedy na rynku wydawniczym pojawiło się wznowienie jednej z jej powieści – „Prawa krwi”. Jakie wrażenia wywarło na mnie pierwsze spotkanie z pisarką?



Dwadzieścia lat temu doszło do katastrofy lotniczej amerykańskiego samolotu podczas wojny w Wietnamie. Rodzinom ofiar powiedziano, że ich bliscy w jej wyniku zginęli. Willy jednak nie wierzy w śmierć ojca, który był pilotem maszyny. Postanawia spełnić prośbę umierającej matki i dowiedzieć się prawdy. Rusza do kraju, który odebrał jej jednego z rodziców i zaczyna zadawać pytania, na które nikt nie chce udzielić jej odpowiedzi. Zdeterminowana kobieta jest obserwowana i znajduje się w niebezpieczeństwie, jednak to nie powstrzymuje jej przed dopięciem swego. Prawda może jednak okazać się bolesna.

Jeżeli mam być szczera, to nie do końca wiem, co myśleć o tej pozycji. Książka wywołała we mnie wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony czytało się ją całkiem dobrze i szybko. Nie męczyłam się i nie zmuszałam do niej. Praktycznie cały czas autorce udawało się podtrzymać we mnie ciekawość rozwijającą się fabułą, ale niestety nie rosło ono wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami, raczej utrzymywało się na stałym poziomie. Po thrillerach światowej sławy autorki spodziewałam się raczej czegoś bardziej pasjonującego i trzymającego w napięciu.

Ponadto bardzo często miałam wrażenie, że fabuła ma wiele dziur, a akcja opiera się głównie na zbiegach okoliczności. To ostatnie szczególnie mnie irytowało. Przykładowo bohaterowie wpadają w poważne kłopoty i nagle z mroku wyłania się ich wybawiciel. Samo spotkanie się Willy i Guy’a było przypadkowe. Niby autorka później wytłumaczyła to i uzasadniła, ale mimo wszystko nadal nosiło ono znamiona zbiegu okoliczności. Poza tym pewne rzeczy wydały mi się zupełnie pozbawione sensu i nie do końca rozumiałam motywację poszczególnych bohaterów czy instytucji. Odbierało to powieści realności, czyli tego, co cenię w książkach najbardziej.

Wiele osób zarzuca „Prawu krwi”, że to romans z elementami kryminału, a nie prawdziwy thriller. Ja się nie zgodzę z tym twierdzeniem. Owszem, pojawił się tu dość wyraźny wątek romantyczny, ale nie dominował on w moim odczuciu fabuły. Nie miał wpływu na rozgrywające się wydarzenia związane z poszukiwaniami zaginionego ojca. Moim zdaniem wątek miłosny stanowił tu miły dodatek i duży plus powieści.

Sami bohaterowie nie wywołali we mnie jednak zbyt wielu emocji. W ogóle się z nimi nie zżyłam i ich los był mi zupełnie obojętny. Bardziej przejęłam się drugo- czy trzecioplanowymi postaciami niż nimi. Nie wiem, z czego to wynikało. Być może było tu zbyt mało opisów uczuć, przeżyć czy myśli. Miałam wrażenie że nie czytam o prawdziwych ludziach z krwi i kości, tylko o lalkach. Pod koniec nieco zaczęło się to zmieniać, ale nastąpiło to zbyt późno, by mogło coś zmienić w moim nastawieniu do Willy i Guy’a.

Książka jest dobra jako lekka lektura na wieczór lub dwa, jednak szczerze mówiąc spodziewałam się po niej dużo więcej. Być może jestem nią zawiedziona, bo byłam pewna, że tak sławna autorka powali mnie na kolana, a nie zrobiła tego. O dziwo, nie żałuję jednak, że sięgnęłam po tę pozycję i myślę, że nie zniechęciła mnie ona do twórczości autorki i dam Gerritsen jeszcze jedną szansę.


Za książkę dziękuję Harper Collins.

Sara

niedziela, 2 sierpnia 2020

[260] ‘’Tylko nie Mazury” - Sylwia Skuza



Widząc tytuł tej książki pomyślałam sobie, że to chyba pozycja nie dla mnie. W końcu jestem wielką fanką gór, Bieszczad i nie mogę powiedzieć, że z Mazurami jest mi po drodze. Oczywiście zdałam sobie sprawę z irracjonalności swojego toku rozumowania i wbrew sobie (a może i na złość sobie) postanowiłam podjąć się recenzji tej powieści, bez wcześniejszego zapoznania się z jej opisem, więc nawet nie wiedziałam, jaki gatunek reprezentuje. Muszę Wam przyznać, że takie spontaniczne decyzje coraz częściej okazują się dla mnie bardzo korzystne.

Grom jest cenionym policjantem i robi karierę w Warszawie, jednak jedna sytuacja sprawia, że wpływowy człowiek skazuje go na przeniesienie na mały komisariat na Mazurach. Mężczyzna jest pewny, że od teraz będzie zajmował się sprawami zaginionych kur i bójek miejscowych pijaczków. Nie spodziewa się jednak, ze już pierwszego dnia pobytu rozpocznie śledztwo w sprawie zabójstwa. Ma twardy orzech do zgryzienia, ponieważ ofiara ma wbitą w szyję zabytkową zapinkę, jednak nikt wie, do kogo ona należała. Okazuje się również, że sprawa zaczyna robić się niebezpieczna dla samego Groma. Czy uda mu się odnaleźć sprawcę?

Książka ta nie jest długa, ale wciąga już od pierwszych stron, co jest jej ogromną zaletą. Byłam naprawdę mile zaskoczona, gdy odkryłam, że w moje ręce trafił kryminał, bo chyba potrzebowałam przeczytać coś mocnego oraz klimatycznego. W tym przypadku zostałam od razu zaintrygowana i wciągnięta w wydarzenia, bo autorka nie próżnowała i postanowiła zaskoczyć czytelnika już na wstępie. Podoba mi się takie budowanie napięcia, z pewnością dzięki temu znacznie lepiej czyta się dalszą część powieści, która jest już bardziej spokojna i trochę mniej dynamiczna, jednak nadal ciekawa.

sobota, 1 sierpnia 2020

[259] ’Wyzwanie stoika. Jak dzięki filozofii odnaleźć w sobie siłę, spokój i odporność psychiczną” – William B. Irvine



Na pewno już kiedyś przy okazji recenzowania innej książki, wspomniałam o tym, że nie jestem wielką fanką filozofii i nie zamierzam rozwijać swojej wiedzy z tej konkretnej dziedziny. Jestem raczej osobą, która żąda dowodów na istnienie konkretnej rzeczy i te wszystkie wywody istniejące od starożytności, raczej mnie do siebie nie przekonują. Mimo wszystko, zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mają takie zdanie, co oczywiście szanuję. Dziś jednak recenzuję dla Was książkę, która ewidentnie nawiązuje do filozofii, na co nawet wskazuje jej tytuł. Dlaczego to robię? Zaintrygował mnie właśnie tytuł tej książki i byłam niesamowicie ciekawa jej wnętrza.

Z filozofią stoicką zapewne większość osób miała już większą lub mniejszą styczność. Od siebie mogę powiedzieć, że uczyłam się o niej na początku technikum i już wtedy dostrzegłam, że jest ona dość ciekawa i specyficzna. To oczywiście nie sprawiło, że postanowiłam zgłębić temat, ale w książce Williama B. Irvine dostrzegłam okazję do tego, aby trochę wzbogacić swoją wiedzę.

Książeczka ta jest stosunkowo mało obszerna, a jej autorem jest profesor filozofii, więc wiedziałam, że mogę mu zaufać i na poważnie wziąć informacje zawarte w tej pozycji. Jej ogólnym zamysłem jest pokazanie to, jak starożytna filozofia może wpływać na ludzi żyjących w XXI wieku. Autor jest miłośnikiem stoików, co widać w każdym rozdziale i aż trudno uwierzyć, że tak bardzo stosuje się do zasad opisanych przez starożytnych. Jest to bez wątpienia powód do podziwu, bo ja raczej nie potrafiłabym być tak konsekwentna i spokojna. Mój charakter jest całkowicie inny, bardziej wybuchowy i nieprzewidywalny – najpierw robię, a później myślę. William B. Irvine jest bez wątpienia moim przeciwieństwem i świadczy o tym wszystko to, co napisał o sobie w tej książce.