Lubicie
słuchać lub czytać o słowiańskich wierzeniach? Fascynuje Was magia ziół i
starych artefaktów? A może sami wierzycie w zjawy i upiory, które nawiedzają
ludzi po swojej śmierci? Jeżeli na któreś z powyższych pytań odpowiedzieliście „tak”,
to znak, że „Żniwiarz. Pusta noc” Pauliny Hendel prawdopodobnie bardzo
przypadnie Wam do gustu!

Magda wraz ze
swoją dość liczną rodziną mieszka w Wiatrołomie od dziecka. Ludzie zazwyczaj
podchodzą do niej z dystansem, jednak dziewczyna nie ma czasu się tym
przejmować. W wolnych od pracy w rodzinnej księgarni chwilach pomaga swojemu wujowi
– Feliksowi – w odsyłaniu upiorów do Nawii. Jej krewny należy bowiem do żniwiarzy,
czyli nielicznej grupy osób pamiętających o dawnych wierzeniach i umiejących
wysłać martwców tam, gdzie ich miejsce. Mają także specyficzną zdolność – ich dusze
po śmierci znajdują sobie inne ciała, których poprzedni właściciele niedawno zmarli.
W ten sposób żniwiarze mogą żyć wiele stuleci.
Jednak upiory
to nie jedyne zmartwienie Feliksa i Magdy. Zaczynają się bowiem dziać rzeczy do
tej pory niespotykane. I nie dotyczą tylko dwójki mieszkańców Wiatrołomu, ale
wszystkich żniwiarzy. Co zrobi Feliks i Magda, gdy odkryją prawdę?
„Demony istniały. O tym Magda przekonała
się już w kołysce. Niektóre pochodziły z pradawnych czasów, inne miały chrześcijański
rodowód, ale wszystkie były prawdziwe.”



