poniedziałek, 30 września 2019

[154] "Jezioro ciszy" - Anne Bishop




Zdecydowana większość fanów fantastyki doskonale zna nazwisko Anne Bishop. Pisarka zasłynęła już jakiś czas temu wieloma fenomenalnymi seriami, które oczarowały miliony czytelników na całym świecie. Niedawno premierę miała kolejna jej książka, która ponownie otworzyła czytelnikom drzwi do świata wykreowanego w cyklu „Inni”. Czy „Jezioro ciszy” okazało się tak samo dobre jak seria, do której nawiązuje?

Vicki DeVine w ramach ugody rozwodowej staje się właścicielką starego ośrodka nad Jeziorem Ciszy. Znajduje się ono w miasteczku, gdzie ludzkie prawa nie zawsze obowiązują. Kobieta ma nadzieję odnaleźć w nim jednak spokój i szansę na nowe życie. Niestety jej marzenia legną w gruzach, gdy jej zmiennokształtna współlokatorka – Aggie Wrona znajduje ciało martwego mężczyzny. Mimo że wszystkie dowody wskazują na to, że zabił go ktoś, kto nie jest człowiekiem, śledczy robią wszystko, by obarczyć tą zbrodnią Vicki. Kobieta nie daje się jednak zastraszyć i wraz ze swoimi przyjaciółmi stara się rozwikłać zagadkę tajemniczego morderstwa.

Z twórczością Anne Bishop miałam już przyjemność zapoznać się kilka miesięcy temu przy okazji ukazania się pierwszego tomu jej nowej serii – „Filarów świata”. To właśnie ta powieść sprawiła, że zakochałam się w twórczości autorki i postanowiłam poznać pozostałe jej dzieła. Niestety nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po „Innych”, jednak gdy tylko dowiedziałam się, że „Jezioro ciszy” to powieść niezależna od wspomnianego cyklu, natychmiast zapragnęłam ją przeczytać. Czy rzeczywiście można zacząć tę książkę bez znajomości właściwej serii? Okazuje się, że tak. Przyznam szczerze, że obawiałam się tego, że autorka bardzo mało uwagi poświeci temu, by zaprezentować nowemu czytelnikowi świat, który zdążyła już wykreować w poprzednich częściach. Na szczęście okazało się, że Anne Bishop stanęła na wysokości zadania. Tylko czasami miało się wrażenie, że autorka trochę się zapomina, ale mimo wszystko cała lektura okazała się rzeczywiście zupełnie nową historią bez znaczących powiązań.

Inni to pradawne istoty, które za nic mają sobie rodzaj ludzki. Są okrutne, pozbawione skrupułów, a ludzi traktują czasami na równi z innymi zwierzętami. Bardzo mi się taka kreacja tych postaci podobała. Bishop postanowiła zrobić z nich mroczne istoty i trzymała się tego przez cały czas. Nie wykreowała cukierkowych potworów, które potworami są tylko z nazwy. Nie zrobiła z nich przystojniaków będącymi twardzielami skrywającymi delikatne wnętrze, w których podkochiwałyby się nastolatki. Wampiry są tutaj wampirami, wilkołaki wilkołakami, a reszta istot jest jeszcze gorsza od nich. Nie znaczy to jednak, że między Innymi a ludźmi nie może pojawić się nić porozumienia. Jednak mimo wszystko prawie każdy przedstawiciel tej rasy uważał się za lepszego od człowieka, nawet jeżeli wprost tego nie mówił. Dawali oni bowiem bardzo często mniej lub bardziej subtelne wskazówki, że ludzie tak naprawdę nie są niczym więcej jak zwierzętami.

Uwielbiam książki, które są połączeniem różnych gatunków. „Jezioro ciszy” właśnie do takowych się zalicza. Łączy w sobie bowiem zarówno fantasy jak i kryminał, co może nie jest oryginalnym połączeniem, ale w wykonaniu Anne Bishop zdecydowanie mistrzowskim. Autorka potrafi bowiem poprowadzić akcję tak, by cały czas trzymać czytelnika w napięciu i zaciekawieniu. Jej historia może zaczyna się zwyczajnie i nie zapowiada niczego nadzwyczajnego, ale z biegiem czasu rozwija się i staje coraz bardziej tajemnicza i skomplikowana, co powoduje u czytelnika niewysłowioną potrzebę zarwania nocki lub dwóch.

„Jezioro ciszy” to powieść, która jeszcze bardziej podsyciła moją miłość do autorki. Gdy tylko znajdę chwilę wolnego czasu, z całą pewnością sięgnę przede wszystkim po cykl „Innych” oraz inne powieści pisarki.

sobota, 28 września 2019

[153] ''Moc" - Anna Lewicka






Po tę trylogię sięgałam z dużym dystansem i to z kilku powodów. Z pewnością nie przepadam za książkami, które mają kilka części, bo jeśli mi się spodobają to długo przeżywam to, że muszę czekać na kolejny tom (a czasem nawet kilka lat jak to jest w przypadku ,,Pieśni Lodu i Ognia"). Nie jestem też fanką fantastyki, ale tolerują ją jeśli po prostu jest wpleciona do fabuły, gdzie nie wszystko jest wytworem wyobraźni autora, w której również pojawiają się normalni ludzie, świat i rzeczy, które znam. To właśnie sprawiło, że dałam szansę trylogii ,,Mocy i szału", ale też urzekły mnie słowiańskie klimaty, bo naprawdę się z nimi utożsamiam.


Sówka postanawia, że za wszelką cenę musi odnaleźć zaginioną siostrę Igę i sprowadzić ją do domu, aby wszystko było jak kiedyś. Wie jednak, że obecny stan jej siostry jest wynikiem działania tajemniczych sił, które będzie trudno pokonać. Ona jednak ma plan, w którym pomaga jej Gustav, starając się wspierać Sówkę, ale też działać. Oboje podejmują decyzję o wyjeździe w Bieszczady, a później na mroźną Islandię, jednocześnie nie spodziewając się, że zmierzają prosto w zastawioną na nich pułapkę. Komu uda się wygrać tę wojnę? Kto ucierpi najbardziej?

Nigdy nie interesowałam się raczej legendami i nie wchodziłam w całą wiedzę związaną z folklorem, bo nie miałam takiej chęci. Jednak nie zaprzeczę, że trochę mnie to intryguje, zwłaszcza po przeczytaniu tej trylogii. Nie mam pojęcia, czy autorka koloryzowała, czy opowiadała o czymś, co słyszała lub czytała. Nie ma dla mnie to znaczenia, bo dla mnie całość jest logiczna i pasuje do siebie, a to najważniejsze. Chociaż na końcu tej książki pojawia się kilka stron informacji o użytych symbolach, a właściwie runach.

wtorek, 17 września 2019

[152] [PRZEDPREMIEROWO] ‘’Kasztanowy ludzik” - Soren Sveistrup




Gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wydawnictwa, zainteresowała mnie, ale nie było to jakieś ogromne zauroczenie. Jednak dostając przesyłkę, kompletnie zwariowałam! Okazało się, że wraz z książką dostałam również pudełeczko, a w nim kasztanowego ludzika. Domyśliłam się, że tytuł tej książki nie jest przypadkowy, że naprawdę opisuje on jej treść i nie mogłam się doczekać aż zacznę ją czytać. Wiadomo, że najważniejsze jest wnętrze i fajna okładka oraz dobra promocja wydawnictwa, mogą pomóc wypromować książkę, ale po przeczytaniu czytelnik oceni ją za emocje, a nie działania marketingowe. Jak więc ja ją oceniam? O tym niżej.

W Kopenhadze dochodzi do serii zagadkowych morderstw, a zabójca przy ofiarach zostawia kasztanowe ludziki. Policja próbuje rozwikłać zagadkę i wpada na trop, który prowadzi ich do sprawy sprzed roku. Wtedy właśnie zaginęła córka minister spraw społecznych i do tej pory nie została odnaleziona, ale pewny mężczyzna przyznał się do jej zabójstwa, jednak nie wyznał, gdzie schował ciało. Czy trop ten okaże się pomocny? Kto tak naprawdę stoi za morderstwami i dlaczego to robi? Co znaczą kasztanowe ludziki?

Do książki tej podchodziłam z wielką ekscytacją, bo jednak ciekawa przesyłka od wydawnictwa zrobiła swoje i uznałam, że skoro tak bardzo się starają, to powieść ta musi być naprawdę dobra! Wiecie, czasem mając takie oczekiwania, natrafiamy na rozczarowanie. Tym razem na szczęście tak nie było, chociaż podczas czytania miałam lepsze i gorsze chwile.
Powieść ta intryguje od pierwszych stron i z pewnością od razu można się w nią wciągnąć. Autor nie buduje powoli napięcia, on rzuca nas na głęboką wodę i później zaczyna wyjaśniać, o co w ogóle chodzi. Naprawdę mnie zaciekawił, więc początkowo kompletnie nie potrafiłam się oderwać od tej powieści. Chciałam zobaczyć jak rozwinie się sytuacja, ale też poznać jej bohaterów.

sobota, 7 września 2019

[151] "Ostatni rozkaz" - Timothy Zahn




Jestem wielkim fanem ,,Gwiezdnych wojen” więc niech nie dziwi Was, czemu postanowiłem wybrać książkę ,,Ostatni rozkaz”, którą napisał Timothy Zahn, a wydało wydawnictwo Uroboros. Wspomniany tytuł to już trzecia i ostatnia część trylogii Thrawna. Powieść tak jak żadna inna idealnie wpasowuje się w klimat ,,Gwiezdnych wojen”, a także pozostaje wierna do samego końca stylowi i artyzmowi zaprezentowanym nam w ,,Nowej nadziei”.

Wielkim plusem tej powieści jest pojawienie się dobrze już nam znanych i docenianych postaci tego uniwersum. Możemy znów przeżywać maleńkie kłótnie i przyciski pomiędzy Leią a Hanem, którzy zostaną rodzicami. Wyruszamy w niezwykła podróż z Lukiem i Marą Jade. Nasi bohaterowie muszą ocalić Nową Republikę przed podwójnym zagrożeniem. Z jednej strony mamy admirała Thrawna, który po zdobyciu Katańskiej Floty staję się coraz potężniejszy i planuje atak na Nową Republikę. Z drugiej strony mamy mistrza jedi Joruus C’baoth. Szalony rycerz mianował się Nowym Imperatorem i planuje przejąć władzę nad galaktyką.  Mara i Luke wpadają w pułapkę zastawioną przez Joruus’a C’baoth, przez którą każdy z nich musi zmierzyć się ze swoimi słabościami, przeszłością, a także strachem. Czy im się uda? Musicie przekonać się sami.

     Powieść ta ma pełno niezwykłych i ekscytujących zwrotów akcji. Nie mogło więc w niej zabraknąć lubianych przez większość fanów walk na miecze świetlne czy też bitew kosmicznych. Czytając ich opisy, mamy wrażenie jakbyśmy oglądali kolejną część ,,Gwiezdnych wojen”, co jest wielkim plusem. Wymieniając zalety książki, należy również wspomnieć o wspaniałej i nietuzinkowej postaci jaką jest admirał Thrawn. To jak potrafi przewidzieć każdy ruch przeciwnika czy też idealnie zaplanować bitwę jest godne podziwu. Niejednokrotnie zaskakuje nas swoimi decyzjami i wrodzoną ,,wrednością”. Może to właśnie, dlatego należał do nielicznych nieludzi będącym  na wysokim stopniu w Imperium. Czy uda mu się pokonać Nową Republikę i przejąć władzę w galaktyce? Tego dowiecie się po przeczytaniu książki.

,,Ostatni rozkaz” jest idealnym zwieńczeniem całej trylogii. Można by rzec: szkoda, że to tylko trzy książki. Autor należy bowiem do tych nielicznych według mnie, którzy naprawdę rozumieją, na czym polegają ,,Gwiezdne wojny” oraz potrafiących idealnie wpasować swoją powieść w ich klimat. Cała trylogia jest pisana pod każdego fana. Starzy bohaterowie ciągle się rozwijają, nowo wprowadzeni  są świetnie przedstawieni i nadają tempo akcji. Mam wrażenie, że takie postaci jak Thrawn czy Mara Jade zostaną już na zawsze w sercach każdego fana ,,Star Wars”. Wierzę również, że ta ostatnia zostanie wreszcie wprowadzona do nowego kanonu, bo na to zasługuje.

Do minusów tej książki należy zakończenie wątku admirała. Miałem nadzieję, że taką postać czeka trochę inny los, albo chociaż lepszy koniec, który niestety jak dla mnie jest zbyt banalny dla Thrawna. Kolejną wadą są zbyt długie opisy niektórych jakby się wydawało niepotrzebnych momentów w książce, np. poród Lei, przypominający mi nieco jakąś rozprawę filozoficzną. Dodatkowo niektóre rozdziały mogą nudzić czytelnika zbyt powolnym tempem akcji.

,,Ostatni rozkaz” trafia do serca każdego fana ,,Gwiezdnych wojen”. Jest to powieść, która zostanie przy mnie na dłużej, a cała trylogia może być wzorem do kręcenia nowych filmów. Chętnie zobaczył bym na ekranie admirała Thrawna i jego zaskakujące bitwy. Szkoda tylko, że książka ta należy do legend, bo właśnie takich postaci brakuje mi w nowym kanonie. Podsumowując: polecam tą książkę każdemu czytelnikowi.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Uroboros.

Michał

    

[150] ‘’Emigracja” – Malcolm XD





Przyznam się szczerze, że nie mam pojęcia, kim jest Malcolm, a raczej nie wiedziałam o tym, gdy podejmowałam się recenzji tej książki. To jednak nie przeszkodziło mi, aby chcieć ją poznać, ponieważ uwielbiam tego typu historie. Czasem mam ochotę sięgnąć po powieść, która na pierwszy rzut oka wydaje się kompletnie bezwartościowa i nie warta uwagi. Jednak należę do osób, które są fanami ,,Pokolenia Ikea” i chętnie poznają historie zwane w Internecie ,,pastami”. Nie jestem sztywniarą, która docenia tylko ,,poważną” literaturę, bo pośmiać się każdy lubi, a jestem jeszcze młoda i świat wirtualny odgrywa w moim życiu ogromną rolę. Byłam jednak ciekawa jak taką chaotyczną i raczej kiepsko napisaną historyjkę można przerobić w całą książkę.


Nie chcę streszczać tu informacji o tym, kim jest Malcolm, ponieważ zapewne większość osób czytająca tę recenzję wie to lepiej ode mnie, a i można samemu przeczytać to w Internecie w razie pytań i wątpliwości. Skupię się tu głównie na książce i wszystkich aspektach z nią związanych. Opowiada ona o młodym człowieku, który przed rozpoczęciem studiów chce sobie zarobić trochę pieniędzy, aby móc utrzymać się w dużym mieście. Wraz z kolegą postanawia wyjechać do Anglii, która jest popularnym kierunkiem imigracji Polaków. Jest światkiem zdarzeń absurdalnych, a wszystko zaczyna się już podczas podróży, opisuje zachowania rodaków, ale także przedstawicieli innych narodowości. Książka ta bez cenzury opowiada o sprawach, które są normalne, naturalne i dzieją się wokół nas.

Powiem tak, książka ta z pewnością nie jest dla wszystkich. To wszystko zależy od tego, co tolerujecie w powieściach, bo już słyszałam głosy, że wydawanie czegoś tego pokroju, to po prostu marnowanie papieru i pieniędzy. Osobiście widzę to całkowicie inaczej. W końcu nie musimy kupować czegoś, co tak naprawdę z góry źle oceniamy, a to, że ktoś postanowił to wydać, to już nie nasza sprawa. Osobiście cieszę się, że trafiłam na ,,Emigrację”, bo ostatnio brakowało mi chyba rozluźnienia. Przyrzekam wam, że śmiałam się jak nawiedzona przez większość tej książki.