Dziś
przychodzę do Was z recenzją kolejnej części serii „Royals” autorstwa Genevy Lee.
Pierwszy tom trylogii bardzo mi się podobał i wywołał u mnie duży entuzjazm.
Mimo że książki o księciu zakochanym w zwykłej dziewczynie są dość schematyczne
i oklepane, to mnie ten wątek zawsze interesował i lubiłam czytać powieści,
które go zawierały. Niestety „Sekret księcia” nieco mnie do tego tematu i cyklu
zraził, bo oprócz licznych scen łóżkowych nie zawierał praktycznie nic więcej.
Czy „Korona na zawsze” również mnie zawiodła?
Aleksander
i Clara czekają na swój wielki dzień – królewski ślub. Nie są jednak jedynymi,
którzy wyczekują tego wydarzenia. Cała Anglia odlicza ostatnie tygodnie wraz z
nimi. Kobieta jest już nieco zmęczona całym zamieszaniem. Nie pomaga
świadomość, że to dopiero początek i już zawsze będzie wzbudzać zainteresowanie
całej Wielkiej Brytanii. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że Aleksander
jest mężczyzną jej życia i dla niego warto znieść wszelki trud. Niestety nie
wszystko idzie tak, jak powinno, a demony przeszłości prześladują parę do
samego końca. Czy doczekają się swojego happy endu?




