Od razu na wstępie przepraszam za tak długą nieobecność, ale koniec roku,
trzeba podgonić oceny, i prawko – sami rozumiecie. Mam jednak dobrą wiadomość.
Dziś postaram się napisać dla Was jeszcze dwie recenzje i dokończyć artykuł,
więc posty znowu będą pojawiać się regularnie. Nie przedłużając dłużej i nie
zanudzając Was moim zawalonym nauką życiem, zapraszam na recenzję!
Macie może ochotę na raczej spokojną, naprawdę realistyczną opowieść o
dziewczynie, której życie podłożyło nogę? Jeżeli tak, to chyba mam coś, co Wam
się spodoba. I uprzedzam, że nie zabraknie dziś ochów i achów ;)
Lola Aleksandry Białczak to książka o dziewczynie mieszkającej
od dwóch lat w ośrodku wychowawczym. Tytułowa bohaterka ma ogromne problemy, a
ponieważ nie jest w stanie poradzić sobie ze stresem - tnie się. Pewnego dnia
jednak ostrze weszło zbyt głęboko. Opiekunowie spanikowali, a cały ośrodek stanął na
głowie. Lolę zabrano do szpitala psychiatrycznego, gdzie nasza bohaterka
doznała nie tylko najstraszniejszych ale i najwspanialszych momentów swojego
życia.




