niedziela, 16 lipca 2017

21. "Arktyczny dotyk" - Jennifer L.Armentrout




Ten post może zawierać spojlery do pierwszego tomu trylogii, którego recenzje możecie znaleźć tutaj.

Po przeczytaniu „Ognistego pocałunku” nie mogłam się powstrzymać, by nie sięgnąć po kolejną część trylogii. Mimo że w ten sposób zarwałam drugą noc pod rząd, ani trochę tego nie żałuję, bowiem dostałam kolejną dawkę wspaniałej rozrywki, niebezpiecznych przygód i ponownie przywitałam się z moimi ukochanymi postaciami.

Layla nie może otrząsnąć się po stracie Rotha, ani zrozumieć ostatnich słów chłopaka. Tęskni za nim, chociaż sama nie do końca jest pewna, kim właściwe dla niej był. Jednak szybko okazuje się, że dziewczyna ma o wiele większe problemy, bowiem przestaje widzieć dusze, a jej zdolności zmieniają się. Odkrywa też, że to, co wcześniej było dla niej zakazane już takie nie jest. Nieoczekiwanie wraca także Roth, przynosząc niepokojące wieści – prawdopodobnie w mieście pojawił się lilin. Nie jest to korzystna sytuacja dla żadnej ze stron, tak więc i piekło i niebo pragnie go za wszelką cenę znaleźć i zlikwidować. W jaki sposób powstał, skoro nie wszystkie warunki rytuału zostały spełnione? Czy Layla w końcu dowie się, co czuje do obu chłopaków?

Co? Czy wy macie po dwa latka?
Roth zerknął na kipiącego złością Zeyna i jego oczy ponownie błysnęły.
Cóż, on wygląda jakby zesrał się w pieluchę.”

„Arktyczny dotyk” to cudowna kontynuacja trylogii, która na szczęście ani trochę nie cierpi na syndrom drugiego tomu. Ponownie wracamy do świata demonów, strażników i alf. Jest on tak samo doskonały jak w poprzedniej części. To co najbardziej mi się w nim podoba to fakt, że jest doskonałą mieszanką realnej rzeczywistości i literackiej fikcji. Bez problemu możemy sobie bowiem wyobrazić, że wszystko to istnieje naprawdę. W końcu zanim strażnicy ujawnili się ludzkości, ta żyła sobie tak, jak my teraz – w błogiej nieświadomości.


Już w poprzednim tomie widać było, że dobro i zło to pojęcia względne. Tu jeszcze bardziej to się uwidacznia. Pokazana zostaje bowiem mroczna strona alf i strażników oraz ta lepsza demonów. Oczywiście nic nie wywraca się o sto osiemdziesiąt stopni, anioły nie stają się wcielonymi diabłami i na odwrót. Jednak zostaje nakreślona odwieczna prawda, że nic nie jest czarne lub białe. Wszyscy skrywają jakieś tajemnice, a świat jest złożony z odcieni szarości.

„Roth był demonem.
Mężczyzną.
Demonicznym mężczyzną, który pożądał ładnych rzeczy.
Ja byłam niedoświadczona niczym zakonnica, więc oczywiście sporo dodałam do tego, co o mnie mówił, jak na mnie patrzył, jak mnie dotykał czy całował. Myślałam, że to wszystko miało jakieś znaczenie, a teraz ból był tak intensywny, że smakował niczym zgniłe winogrona w moich ustach.”

Wątek miłosny znowu jest klasyczny. Pojawiają się problemy, dylematy, jednak nie są one irytujące tak jak w niektórych książkach. Bohaterowie dość szybko dowiadują się, co czują i do kogo. Nie brakuje przy tym złośliwych komentarzy czy wymiany zdań, przez co książka zyskuje na atrakcyjności. Dla czytelnika szybko staje się jasne, że obojgu chłopcom zależy na Layli, ale żaden tak naprawdę nie jest z nią do końca szczery.  Dziewczyna natomiast wie, czego chce, za co polubiłam ją zdecydowanie bardziej niż w pierwszym tomie.

Myślisz, że jesteś zła? Pieprz to. Bądź zła.”

Książka przez cały czas jest zaskakująca i pełna niesamowitych przygód. Skrywa w sobie wiele tajemnic, które czytelnik pragnie zgłębić za wszelką cenę. Nawet tę najwyższą, czyli w zamian za zarwanie kolejnej nocy. Serdecznie polecam ją wszystkim osobom, które wahają się czy sięgnąć po kontynuacje „Ognistego pocałunku”. A czytelników nie znającym jeszcze tej trylogii, serdecznie zachęca do sięgnięcia po nią. Nie pożałujecie!

Źródło

5 komentarzy:

  1. Bardzo intrygująca okładka i zachęcająca recenzja. :)

    Pozdrawiam. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Nominowałam Cię do Book TAGU na moim blogu, zapraszam do odwiedzin :)

    http://iskraczyta.blogspot.com/2017/07/magiczna-ksiegarnia-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam dwa pierwsze tomy i niestety utknęłam na trzecim... Niestety dla mnie dość przewidywalne, a romans grrrr... Wielkim walorem książki jest jednak to, że szybko się ją czyta, potrafi wciągnąć czytelnika :D
    Pabottyro_books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romans rzeczywiście jest... no oklepany i naprawdę mnie zawiód. No dobra zawiódł mnie na całego :(

      Usuń