niedziela, 23 lipca 2017

23. "Zwłoki powinny być martwe" - Agnieszka Pruska




Niedawno miałam przyjemność przeczytać książkę, która samym tytułem zachęciła mnie do sięgnięcia po siebie. Mowa tutaj o powieści kryminalnej Agnieszki Pruskiej pt. "Zwłoki powinny być martwe". Intrygujący tytuł, prawda?


Dwie nauczycielki postanowiły wybrać się na miesiąc na łono natury. Na miejsce swojego wypoczynku wybrały leśniczówkę kuzyna jednej z nich, który wynajmował latem pokój wczasowiczom. Liczyły na odrobinę spokoju i relaksu, jednak niedługo po przybyciu, kiedy wybrały się na maliny, napotkały znalezisko niepasujące do leśnej scenerii. Mianowicie jedna kobiet zajęta szukaniem najpiękniejszych owoców niespodziewanie potknęła się o czyjąś nogę. Wraz z przyjaciółką odkryły, że należała ona do martwego mężczyzny, częściowo ukrytego pod krzewami malin. W tej sytuacji postanowiły udać się na komisariat, jednak kiedy wróciły z policjantami ich zwłok już nie było. W kobietach szybko obudzili się więc detektywi i postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak sytuacja nieco się komplikuje, gdyż wokół nich zaczynają się dziać inne, niebezpieczne rzeczy, a one same, ku utrapieniu okolicznego komendanta, zdają się nimi w ogóle nie przejmować.

środa, 19 lipca 2017

22. "Ostatnie tchnienie" - Jennifer L.Armentrout




Ten post może zawierać spojlery do poprzednich tomów trylogii, których recenzje możecie znaleźć tutaj i tutaj.

Zastanawialibyście się, co by było, gdyby wasz przyjaciel okazał się waszym największym wrogiem? Kimś zupełnie obcym, którego trzeba zniszczyć, by ocalić wiele tysięcy a może milionów ludzi? Bylibyście zdolni go unicestwić dla większego dobra? Pewnie nie, bo to raczej mało prawdopodobne, prawda? Niestety Layla znajduje się nieoczekiwanie w takiej sytuacji i musi działać. Serdecznie zapraszam do recenzji ostatniego tomu „Dark Elements” – „Ostatniego tchnienia”.
Lilin się znalazł i przysporzył mnóstwo zmartwień. Demoniczna istota pragnie uwolnić swą matkę, a jeżeli to niemożliwe – dać jej szansę na samodzielną ucieczkę. Nawet kosztem całej ludzkości. Layla musi go powstrzymać, inaczej skutki planu lilina będą opłakane. Na szczęście dziewczyna nie jest sama i może liczyć na pomoc swoich najbliższych. Mimo wszystko to nie będzie łatwa walka i będzie trzeba wiele ofiar, by ją wygrać.

niedziela, 16 lipca 2017

21. "Arktyczny dotyk" - Jennifer L.Armentrout




Ten post może zawierać spojlery do pierwszego tomu trylogii, którego recenzje możecie znaleźć tutaj.

Po przeczytaniu „Ognistego pocałunku” nie mogłam się powstrzymać, by nie sięgnąć po kolejną część trylogii. Mimo że w ten sposób zarwałam drugą noc pod rząd, ani trochę tego nie żałuję, bowiem dostałam kolejną dawkę wspaniałej rozrywki, niebezpiecznych przygód i ponownie przywitałam się z moimi ukochanymi postaciami.

Layla nie może otrząsnąć się po stracie Rotha, ani zrozumieć ostatnich słów chłopaka. Tęskni za nim, chociaż sama nie do końca jest pewna, kim właściwe dla niej był. Jednak szybko okazuje się, że dziewczyna ma o wiele większe problemy, bowiem przestaje widzieć dusze, a jej zdolności zmieniają się. Odkrywa też, że to, co wcześniej było dla niej zakazane już takie nie jest. Nieoczekiwanie wraca także Roth, przynosząc niepokojące wieści – prawdopodobnie w mieście pojawił się lilin. Nie jest to korzystna sytuacja dla żadnej ze stron, tak więc i piekło i niebo pragnie go za wszelką cenę znaleźć i zlikwidować. W jaki sposób powstał, skoro nie wszystkie warunki rytuału zostały spełnione? Czy Layla w końcu dowie się, co czuje do obu chłopaków?

Co? Czy wy macie po dwa latka?
Roth zerknął na kipiącego złością Zeyna i jego oczy ponownie błysnęły.
Cóż, on wygląda jakby zesrał się w pieluchę.”

„Arktyczny dotyk” to cudowna kontynuacja trylogii, która na szczęście ani trochę nie cierpi na syndrom drugiego tomu. Ponownie wracamy do świata demonów, strażników i alf. Jest on tak samo doskonały jak w poprzedniej części. To co najbardziej mi się w nim podoba to fakt, że jest doskonałą mieszanką realnej rzeczywistości i literackiej fikcji. Bez problemu możemy sobie bowiem wyobrazić, że wszystko to istnieje naprawdę. W końcu zanim strażnicy ujawnili się ludzkości, ta żyła sobie tak, jak my teraz – w błogiej nieświadomości.

środa, 12 lipca 2017

20. "Ognisty pocałunek" - Jennifer L.Armentrout




Niedawno natrafiłam na serial „Lucifer”, w którym po prostu się zakochałam. Niestety na następny sezon muszę poczekać do następnego roku, toteż postanowiłam poszukać książek w podobnej tematyce. Natalia z BookParadise poleciła mi trylogię „Dark Elements”, co nie do końca było tym, co szukałam, niemniej cieszę się, że na nią trafiłam.

Strażnicy zawsze byli obecni w życiu zwykłych ludzi i chronili ich przed demonami. Jednak dopiero niedawno postanowili się ujawnić. Przez swoje zdolności nie zyskali powszechnej akceptacji. Jedni uwierzyli w to, że są dobrzy, inni uznali ich za pomioty szatana, które wymyśliły bajeczkę o ratowaniu świata przed złem. Nic więc dziwnego, że Layla, główna bohaterka książki, która od dziecka mieszka razem z nimi, nie cieszy się sympatią rówieśników. Nikogo chyba nie dziwi też fakt, że ukrywa przed wszystkimi to, że w połowie jest strażnikiem, a w połowie… demonem. Przez swoją podwójną naturę czuje się bezużyteczna, ponieważ przez demoniczną krew ciągnie pragnie ludzkich dusz, nie może zmieniać się w gargulca oraz walczyć ze złem, tak jakby tego pragnęła.

Nieoczekiwanie na jej drodze staje przystojny demon wyższej kasty, który ratuje ją przed swoim pobratymcem i od tamtej pory nie daje dziewczynie spokoju. Czego od niej chce? Jaką rolę przyjdzie pełnić dziewczynie w całej tej historii? Czy w końcu zaakceptuje siebie i pogodzi się z ty, że w połowie jest demonem?

piątek, 7 lipca 2017

19. "Grzesznik" - Artur Urbanowicz




Wiele jest książek, które po prostu są dobrze napisane oraz wciągające. Ich autorzy są wówczas uznawani za utalentowanych, a ich dzieła za bestsellery. Jednak moim zdaniem dobra książka to taka, która się czymś wyróżnia, a wybitny autor to ten potrafiący takową stworzyć. I właśnie kimś takim jest Artur Urbanowicz – człowiek potrafiący swą twórczością mamić czytelnika, wodzić go za nos, by w rezultacie i tak go oszukać. To jest właśnie jego cecha rozpoznawcza.


Marek „Suchy” prowadzi „spokojne”, gangsterskie życia w pięknych rejonach Suwalszczyzny. Ma swój klub przynoszący olbrzymie profity, wspaniałych przyjaciół będących jednocześnie jego podwładnymi oraz rodzinę, którą bardzo kocha. Wszystko jednak ulega zmianie, kiedy na wolność wychodzi Grzegorz „Grzesznik” Samielewicz – mężczyzna rządzący suwalskim półświatkiem przed naszym głównym bohaterem. Krótko po tym Marek zostaje dotkliwie pobity i doznaje poważnego uszkodzenia mózgu. Od tamtej pory dzieją się z nim różne, dziwne rzeczy. Jego dzieci biegają po suficie i przypominają wielkie pająki, wszystkie krzyże są obrócone, a na dodatek widzi duchy, o czym dowiaduje się w dość brutalny sposób. Co się z nim dzieje? Dlaczego nagle traci wszystko, co kochał?

Czytając, czytelnik pamięta gdzieś z tyłu głowy, że jest to powieść grozy. Szybko jednak o tym zapomina, kiedy pochłania go świat wyobraźni autora. Ma wówczas wrażenie, że to kryminał z gangsterskim wątkiem. I tu ujawnia się wyjątkowość dzieł Artura Urbanowicza po raz pierwszy. Potrafi on bowiem uśpić uwagę czytelnika do tego stopnia, że gdy zaczynają się dziać dziwne rzeczy, to ten przeżywa je wraz z bohaterem. Dodatkowo autor całą grozę dawkuje tak, że początkowo sami sobie w miarę racjonalnie tłumaczymy pewne zjawiska, a dopiero potem uświadamiamy sobie, że coś jest nie tak.