niedziela, 16 czerwca 2019

[107] "Ostatni mag" - Lisa Maxwell




Przyznaję się bez bicia, że „Ostatni mag” autorstwa Lisy Maxwell skusił mnie do siebie okładką. Niby nie powinno się po niej oceniać książki, ale ta oczarowała mnie od początku. Opis również brzmiał zachęcająco, tak więc bez wahania po nią sięgnęłam. Czy pozory mnie zmyliły? A może książka okazała się godna tak pięknej okładki?

Magini to osoby obdarzone nadprzyrodzoną mocą. Zostali uwięzieni na wyspie lodowatą energią Krawędzi i zmuszeni do ukrywania swojej prawdziwej tożsamości. Niewielu decyduje się na próbę przekroczenia niewidzialnej bariery, gdyż zrobienie tego grozi im utratą magicznych zdolności a nawet śmiercią. Jedną z maginów jest Esta, dziewczyna od dziecka szkolona, by w przyszłości być zdolną do wykradania z rąk Zakonu (złowrogiej organizacji za sprawą której powstała Krawędź) artefaktów. Jej zdolnością jest umiejętność cofania się w czasie, dzięki czemu może zdobywać magiczne przedmioty. Obecnie stoi przed kolejnym, bardzo ważnym zadaniem. Mianowicie, musi przenieść się do roku 1902, w czasy kiedy Nowym Jorkiem rządziły zuchwałe gangi, i wykraść prastarą Księgę zawierającą najpilniej strzeżone tajemnice Zakonu. Podczas wykonywania swojego zadania stanie przed wyborem: ocalić swoją przyszłość zdradzając tych, którzy pozostali w przeszłości czy poświęcić się dla dobra sprawy?

Gangi i magia? To coś o czym jeszcze nie czytałam, a tutaj właśnie to odnajdziemy. Nowy York trzymany twardą ręką przez gangsterów, a w nim młoda magini, która pragnie wykraść coś, co jest jedną z najpilniej strzeżonych rzeczy Zakonu. Jednak jej wykradzenie jest konieczne, więc Esta się nie waha. Musi wykonać zadanie, a z pomocą przychodzą jej też inni. Właśnie w ten sposób dziewczyna trafia w wir wydarzeń, który nie tylko porywa ją, ale i czytelnika. Podczas lektury po prostu nie sposób się nudzić, bo ciągle coś się dzieje, a postacie przeżywają nowe niebezpieczeństwa i przygody, a my wraz z nimi!

Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Szczególnie Esta jest cudowną postacią, którą można polubić od pierwszej chwili i aż do ostatniej strony nie stracić do niej sympatii. Dziewczyna jest odważna i nieustępliwa, potrafi postawić innych do pionu i dopiąć swego. Ponadto nie jest irytująca, przez co nie ma się ochoty wejść do książki i nią mocno potrząsnąć, żeby się ogarnęła. Za stworzenie takiej postaci należy się Lisie Maxwell duże uznanie, bo obecnie coraz więcej bohaterek fantasy to puste lalki użalające się nad sobą. Inni bohaterowie także wzbudzają emocje w czytelniku. Jednych nie lubimy, drugich kochamy, ale kreacja wszystkich stoi na dość wysokim poziomie. 

Jak dla mnie jedynym minusem książki jest to, że jest ona napisana bardzo małymi literami. To sprawia, że osoby takie jak ja, posiadające bardzo dużą wadę wzroku, szybko się zmęczą czytaniem jej i będzie im to utrudniać tę czynność. Jednak mimo wszystko uważam, że warto poświęcić się i trochę pocierpieć przez mały druk, by poznać tak wspaniałą historię.

Serdecznie polecam „Ostatniego maga” szczególnie osobom kochającym fantastykę. Zdecydowanie nie powinniście się zawieść tą książką. Jednak nie tylko oni powinni po nią sięgnąć. Miłośnicy pozostałych gatunków także mogą znaleźć w niej coś dla siebie, a nawet bardzo prawdopodobne jest to, że dzięki niej przekonają się do tego gatunku. Wszystko jest możliwe przy takiej powieści!

[106] "Nowy świat" - Ałbena Grabowska




Jesteście fanami postapokaliptycznych historii z nastolatkami w tle? Jeśli tak, to mam dla Was coś interesującego. Niedawno na rynku wydawniczym ukazała się powieść Ałbeny Grabowskiej – „Nowy świat”. Czy jest to kolejna młodzieżówka sience fiction powielająca te same wątki, co jej poprzedniczki, a może należy do bardziej oryginalnej twórczości.

Po apokalipsie świat podzielił się na nic nieznaczące warstwy nizin zamieszkiwane przez szeregowych pracowników nie posiadających praktycznie żadnych praw oraz Wyżynę zamieszkiwaną przez niczego nieświadomych wybrańców. W takiej rzeczywistości przyszło żyć trójce przyjaciół: Estra, Sky i Maroon. Po buncie maszyn zostali osieroceni i zesłani do tak zwanej Kołyski, gdzie opiekę nad nimi przejęli Rodzice. Ten stan rzeczy jednak im się nie podoba i przy pierwszej nadarzającej się okazji uciekają i ukrywają wśród społecznych nizin. Dzięki swoim talentom są w stanie żyć i zadbać o siebie. Estra to specjalistka od sieci informatycznych zajmująca się ochroną przyjaciół, Sky przenosi w umyśle dane, a Maroon, pracując w kopalni, zapewnia wszystkim byt. Wiodą spokojne życie, jednak szybko okazuje się, że to tylko iluzja. Znika córka prezydenta Wyżyny. To wydarzenie zmienia życie nie tylko wybrańców, ale i trójki przyjaciół.

„Nowy świat” w pierwszej chwili skojarzył mi się z „Mrocznymi umysłami”. Mamy tu bowiem świat po apokalipsie, grupkę nastolatków próbujących odzyskać wolność. Jednak na tym podobieństwa się kończą. Książka Ałbeny Grabowskiej to coś bardzo oryginalnego i pomysłowego. Znajduje się tu co prawda dość dużo wątków znanych już w tego typu powieściach, jednak autorka za każdym razem zmienia je i układa pod siebie, sprawiając, że stają się czymś nowym i interesującym. Na przykład „Nowy świat” zawiera w sobie motyw walki człowieka z robotem, nie prezentuje tej wojny, ale rzeczywistość tuż po niej. To bardzo ciekawe rozwiązanie, które pomaga spojrzeć na coś starego z nowej perspektywy.

Tematyka postapokaliptyczna w książkach pozostawia autorom wielkie pole do popisu. Zazwyczaj większość z niego korzystają i tworzy coś niezwykle fascynującego. Pod tym względem nie zawodzi także Ałbena Grabowska. Autorka opowiedziała swoją historię w pełni wykorzystując potencjał tejże tematyki. Jej wizja świata po buncie robotów jest niesamowicie wiarygodna, co dodatkowo jest plusem tego typu powieści. Ponadto niemniej ważna sprawą jest to, iż historia ta nie tylko umila czas czytelnikowi, ale uświadamia mu pewne rzeczy. Przede wszystkim to, że niektóre sprawy bagatelizujemy, uważamy za normalne, a czasami wręcz ich nie dostrzegamy. „Nowy świat” pokazuje nam, do czego te mało istotne „bzdety”, na które brak nam czasu i zainteresowania  mogą w przyszłości prowadzić. Ukazuje nam brutalną rzeczywistość, w której ludzie zaczynają tracić pewne wartości, a egoizm i walka o swój własny byt stają się ważniejsze od drugiego człowieka. Smutny obraz rzeczywistości, który niestety może okazać się naszą przyszłością ukazany w tej książce wielu osobom powinien dużo uświadomić.

„Nowy świat” to bardzo dobrze napisana powieść z oryginalną fabułą i wspaniałymi bohaterami wykreowanymi z najmniejszymi szczegółami. Powieść czyta się bardzo szybko i przyjemnie dzięki dobremu warsztatowi pisarki oraz jej niesamowitej pomysłowości. Nigdy jeszcze nie miałam okazji czytać poprzednich publikacji Ałbeny Grabowskiej, jednak myślę, że to niedługo ulegnie zmianie. Jestem ciekawa, jak autorka radzi sobie w pozostałych gatunkach literackich, bo w science fiction okazała się być mistrzynią. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

niedziela, 9 czerwca 2019

[105] "Oko pustyni" - Richard Schwartz




„Oko pustyni” to trzeci tom bestsellerowej serii Richarda Schwartza pod tytułem „Tajemnica Askiru”. Poprzednie części zachwyciły mnie oryginalnością i pomysłowością, a także cudownie wykreowanymi bohaterami, których pokochałam już od samego początku. Czy dobra passa pisarza nadal twa, a jego kolejna powieść okazała się następnym hitem, czy też autor się wypalił?

Wojownik Havald, półelfka Leandra, mroczna elfka Zokora i reszta ich niezwykłej drużyny poszukują sojuszników, którzy pomogą im w walce z niszczycielskim Thalakiem. Chwilowo jednak ich pobyt w Besarajnie przedłuża się. Muszą bowiem uwolnić ukochaną Havalda z rąk handlarzy niewolników. Starając się to uczynić wpadają w wir walki o tron toczących się w stolicy monarchii – Gasalabadzie. Intrygi na arenie politycznej, knowania zamachowców, mroczna i przerażająca magia to rzeczy, z którymi nasi ulubieńcy będą musieli się zmierzyć podczas swojej podróży. Jakie przygody na nich czekają? Z czym będą musieli się zmierzyć, by uwolnić swoją towarzyszkę i w końcu dotrzeć do celu swojej wędrówki. Czym jest Oko i jaką rolę odegra w tej historii?

Muszę przyznać, że autor nie przestaje mnie zadziwiać. Zazwyczaj pisarze wybierają sobie jeden styl i prowadzą historię w jeden, ustalony wcześniej sposób. Tutaj jednak Richard Schwartz szaleje. Pierwszy tom serii niesamowicie mi się spodobał ze względu na bardzo ograniczoną przestrzeń akcji. Na niewielkiej powierzchni autor stworzył tak rozbudowaną i fantastyczną powieść, że aż trudno było w to uwierzyć. Akcja pędziła w zawrotnym tempie, a całą historia otoczona była aurą tajemnicy. Kolejny tom to powieść drogi. Bohaterowie wyruszają w świat i przeżywają mnóstwo przygód i poznają mnóstwo ciekawych postaci. Mniej tutaj mroku i tajemnicy, więcej motywu przyjaźni i podróży. Trzeci tom natomiast pozwala nam wkroczyć w świat intryg i knowań. Jest wypośrodkowaniem dwóch poprzednich, bo z jednej strony mamy dość dużą powierzchnię akcji, ale jednocześnie wszystko znowu zostaje owiane tajemnicą i niepewnością. Do tego jeszcze dochodzi aspekt politycznych rozgrywek i walki o tron, co dodaje całej historii jeszcze większego smaku. Jak więc łatwo się domyślić, autorowi po raz kolejny udało się mnie zadziwić i zachwycić, co naprawdę zasługuje na duży podziw.

Akcja „Oka pustyni” jest dość stonowana. Nadal dużo się dzieje, ale w porównaniu z poprzednimi częściami, widać znaczny spadek jej dynamiki. Nie stanowi to jednak w żadnym razie minusa powieści. Autor należy bowiem do takich osób, które mogłyby opowiadać godzinami o aktywności życiowej leniwców, a i tak ludzie czytaliby to z zapartym tchem. O leniwcach oczywiście w książce informacji nie najdziecie, w zamian jednak czytelnik ma okazję zagłębić się w świat wykreowany przez pisarza. Poznajemy go z punktu widzenia Havarda, który dzięki swojej wspaniałej zdolności obserwacji, dostarcza nam bardzo ciekawych informacji na temat kultury, zwyczajów i historii pustynnego państwa. Mamy tutaj też mnóstwo opisów, które wspaniale obrazują nam rzeczywistość, w której znaleźli się bohaterowie. Wbrew pozorom jest to bardzo ciekawe.

Richard Shwartz po raz kolejny udowodnił swoim czytelnikom, że ma ogromny talent pisarski, a jego wyobraźnia nie zna granic. Z niecierpliwością czekam więc na jego kolejną powieść i mam nadzieję, że mnie przy niej nie zawiedzie. Natomiast wszystkim wam gorąco polecam „Oko pustyni”, a jeśli jeszcze nie znacie tego cyklu, to zachęcam do zmiany tego stanu rzeczy, bo dawno nie czytałam tak dobrej serii fantasy.

poniedziałek, 20 maja 2019

[104] "Odwyk" - Adam Widerski




Uzależnienie to choroba, która niszczy człowieka, jednocześnie utrzymując go w przekonaniu, że dzięki niej jest szczęśliwszy. Mało tego, ma także bardzo negatywny wpływ na otoczenie uzależnionego. Niszczy relacje międzyludzkie, prowadzi do nieszczęść i rozpadu rodzin. Na szczęście istnieją miejsca, gdzie osoby chore mogą odnaleźć schronienie i uzyskać potrzebną im pomoc. Takim miejscem jest klinika leczenia uzależnień, czyli w teorii azyl dla uzależnionych. Jednak przestaje nim być, gdy grasuje po nim morderca.


Łódź. W renomowanej klinice leczenia uzależnień zaczyna grasować morderca. Jego ofiarą są ludzie mający powiązania z narkotykowym półświatkiem. Dochodzenie nad sprawą obejmuje Ryszard Walski. Szybko jednak on i jego współpracownicy stają się częścią gry, którą prowadzi poszukiwany. Nie znają jej zasad i czasami mają wrażenie, że błądzą po omacku, jednak nie poddają się. Morderca mimo wszystko pozostaje jednak nieuchwytny. Czy policji uda się w końcu połączyć wszystkie elementy układanki i rozwiązać sprawę? Ile ofiar potrzeba, by w końcu ująć sprawcę?

Muszę przyznać, że początkowo objętość książki mnie przerażała. Nie dlatego, że nie lubię cegiełek, ale dlatego że została napisana przez debiutanta. Z reguły nie ufam tego typu powieścią z jednego powodu: początkujący pisarze mają problem ze skupianiem się na rzeczach ważnych i posiadają skłonność do rozwlekania fabuły. Na szczęście to nie dotyczy Adama Widerskiego. Autor świetnie się odnalazł w tym, co pisze i potrafił przekazać wszystko w sposób stonowany bez niepotrzebnych zapychaczy fabularnych. Było to bardzo miłe zaskoczenie i nie ukrywam, że mi ulżyło.

Ten, kto czyta moje recenzje regularnie, wie, że w książce cenię przede wszystkim dwie rzeczy: realność oraz zakończenie. Pod tym kątem pisarz także mnie nie zawiódł. Po pierwsze jego opowieść wydaje się niesamowicie prawdziwa. Wszystko dzięki postaciom z krwi i kości, które posiadają wnętrze i nie są jedynie pustymi marionetkami oraz klimatyczność miejsca akcji. Łódź w książce jest świetnie odwzorowana. Często ma się wrażenie, że właśnie tam znajdujemy się razem z bohaterami książki. Do tego wszystkiego dochodzi aura tajemniczości i nutka mroku, co jedynie podkręca ciekawość czytelnika i atmosferę grozy.

Zakończenie powieści to jej meritum, coś, bez czego książka nigdy nie będzie kompletna. Nieraz zdarzało się, że wspaniała historia kończyła się tak beznadziejnie, że rzutowało to na obraz całości. „Odwyk” natomiast wieńczy dość niespodziewane zakończenie. Może nie należy ono do najgenialniejszych, ale zdecydowanie ma w sobie to coś, co sprawia, że powieść zapamiętamy na trochę dłużej. Mogło by być nieco mocniejsze, jednak i tak wypadło dość dobrze i przekroczyło moje oczekiwania.

Wcześniej wspomniałam, że bohaterowie powieści są bardzo dobrze wykreowani i wiarygodni. Stworzenie takich postaci zdecydowanie nie było łatwym zadaniem dla autora. Przede wszystkim dlatego że przez kartki książki przewija się bardzo dużo osób. Mamy tutaj przeróżne osobowości i każda czymś się wyróżnia i przyciąga uwagę czytelnika. Pisarz dba o swoich bohaterów, żadnego nie pomija i każdemu stara się dać jego „pięć minut”. Dzięki temu większość postaci bardzo dobrze poznajemy, niektóre lubimy, inne kochamy, a kolejne nienawidzimy. Wywołują w nas więc takie same emocje jak prawdziwi ludzie, co jest jak dla mnie ogromnym plusem.

„Odwyk” to emocjonująca powieść, która skupia się na ludzkiej psychice. Za jej pomocą możemy wejść do ludzkiego umysłu, zrozumieć, czym tak naprawdę jest uzależnienie i jak myśli osoba, która ono dotknęło. Stajemy się uczestnikami śledztwa, które jest swoistą grą psychopaty. Wciąga, zaciekawia i pozostaje w pamięci, dlatego serdecznie Wam ją polecam.

piątek, 12 kwietnia 2019

[103] "Kamienna małpa" - Jeffery Deaver




Ostatnio naszła mnie ochota na jakiś dobry thriller czy też kryminał. Przejrzałam więc swoją biblioteczkę i znalazłam w niej coś idealnego dla mnie. Mianowicie mój wybór padł na „Kamienną małpę” autorstwa Jeffery’ego Deavera i właśnie o tej powieści chciałabym dziś powiedzieć Wam kilka słów.

Kwang Ang to poszukiwany przez policję wielu krajów przemytnik ludzi. Jak dotąd pozostaje jednak nieuchwytny i cieszy się wolnością. Obecnie ma jednak bardzo dużo pracy, gdyż kieruje transportem nielegalnych chińskich imigrantów zmierzających do wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Okręt tonie jednak niedaleko brzegu i nie wszystkim udaje się przeżyć tę podróż. Po tym wydarzeniu Kwang Ang znika gdzieś w Nowym Jorku, a każdy wie, że ten człowiek nie cofnie się przed niczym, by na długo zachować anonimowość. O pomoc w jego odnalezieniu zostaje poproszony Lincoln Rhyme. Jednak to nie jedyne jego zadanie. Wszystkim ocalałym z katastrofy grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, jeśli odnajdzie ich wspomniany wcześniej przestępca. Rhyme musi więc znaleźć go jako pierwszy. Nie będzie to jednak takie proste.

„Kamienna małpa” to najnowsza część serii o Lincolmie Rhymie. Szczerze mówiąc, nie czytałam poprzednich tomów, mimo to sięgnęłam po ten, gdyż jak to często bywa w tym gatunku – poszczególne części nie są ze sobą ściśle powiązane. Każda opowiada inną historię i łączy je jedynie postać głównego bohatera, co jak dla mnie jest ogromnym plusem, gdyż obecnie nie mam zbytnio czasu zaczytywać się w całych cyklach.


Nie trzeba opuszczać domu, żeby lepiej widzieć. Nie trzeba wyglądać przez okno. Trzeba żyć w środku siebie. Aby to osiągnąć, trzeba po prostu być.


Kryminały to powieści, które dopiero zaczynają pojawiać się na moim regale. Do tej pory spotkałam się tylko z nielicznym książkami z tego gatunku, które umiały mnie zainteresować, dlatego lektury wybieram starannie. „Kamienna małpa” okazała się na szczęście strzałem w dziesiątkę i ani trochę nie nudziłam się, czytając tę powieść. Fabuła może nie należy do najbardziej skomplikowanych, ale nie brak w niej intryg i policyjnych zagadek. Akcja toczy się w dobrym tempie, nie zanudza czytelnika, ale też nie goni w tylko sobie znanym kierunku. Jedynie zakończenie w mojej opinie jest nieco przydługie i trochę nużące, co nieco mnie zmartwiło, bo jednak jest to moja ulubiona część książki i zwracam na nią zawsze bardzo dużo uwagi. Niemniej nie należało do najgorszych, co jest już dużym plusem.

Autorzy kryminałów, które do tej pory czytałam, zazwyczaj mieli ciężki styl, który po jakimś czasie nieco mnie męczył. Na szczęście Jeddery Deaver posługuje się lekkim, przyjemnym językiem i potrafi snuć opowieści, przez co jego powieść czyta się szybko i płynnie. Po odłożeniu jej na bok, chciałam jak najszybciej do niej wrócić, co samo w sobie jest dużym komplementem dla pisarza. Ponadto autor potrafi manipulować czytelnikiem i mimo nieskomplikowanej fabuły wyprowadzić go na manowce. Bardzo sobie cenie takie zabiegi w książkach, więc po raz kolejny Deaver zyskał w moich oczach.

Na wielu grupach czytałam, że to najsłabsza pozycja z całej serii. Nie mam pojęcia, czy to prawda, ale moim zdaniem jest to bardzo dobrze napisana powieść, którą warto przeczytać. I w sumie cieszę się, że od niej zaczęłam, bo jeśli wierzyć opinią innych, pozostałe tomy zachwycą mnie jeszcze bardziej. Obawiam się jednak, że nieprędko je przeczytam, bo teraz pojawiło się tyle nowości, że zaczyna mi brakować na nie czasu. Niemniej, cała seria wydaje się warta uwagi.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Taniej Książce.