poniedziałek, 13 lipca 2020

[245] "Upiór w ruderze" - Andrzej Pilipiuk




Już od kilku lat nosiłam się z zamiarem sięgnięcia po którąś z książek autorstwa Andrzeja Pilipiuka. Świetną okazję do tego stworzyła mi jednak dopiero premiera jego najnowszej powieści zatytułowanej „Upiór w ruderze”. Jakie wywołała we mnie wrażenia?


Liszków, 1812. Panna Lukrecja oraz panna Kornelia wraz ze służącą o imieniu Marcysia postanowiły wybrać się na przechadzkę. Ich oczom po pewnym czasie ukazała się zniszczona szopa, do której zajrzały wiedzione ciekowością. Ku ich ogromnemu zdziwieniu w środku znajdowała się armata ze wszystkim, co potrzebne do jej odpalenia. Niewiele myśląc, panienki rozkazały służącej napakować pakuł i prochu do lufy, a następnie włożyć kulę i wystrzelić. Właśnie w ten sposób wszystkie trzy w jednej chwili znalazły się w sądzie, gdzie anioł miał ocenić ich czyny i zdecydować, dokąd trafią po śmierci. Na szczęście zasłużyły sobie na zbawienia, jednak wcześniej miały przez pięćset lat pokutować za swoje grzechy. Wróciły więc do swojego pałacu w Liszkowie, gdzie dbały, by żaden okupant nie spał zbyt spokojnie.

niedziela, 12 lipca 2020

[244] ‘’Zwyczajny szpieg. Powrót” – Filip Hagbenbeck




Jestem wielką fanką literatury faktu, biografii oraz autobiografii, więc ciągle sięgam po tego typu książki, ale wybieram naprawdę przeróżną tematykę. Uwielbiam poznawać nowe fakty, ale też ciekawe historie, które w jakimś stopniu przybliżają mi życie innych osób. Niektórych rzeczy nie będę w stanie doświadczyć osobiście, więc z chęcią czytam relacje innych osób na ten temat. Od jakiegoś czasu coraz częściej zagłębiam się w biografie piłkarzy i poznaje ten świat trochę od innej strony, bo prawda jest taka, że sama nigdy nie będę miała okazji stać się członkiem żadnej profesjonalnej drużyny.


Autor tej książki jest ,,szpiegiem zwyczajnym” i w kolejnym tomie swoich wspomnień, opowiada o tym, jak wyglądało jego życie po powrocie z Nigerii, gdzie był na misji. Już w Polsce okazało się, że nadal jest szpiegiem, ale bezrobotnym. Podczas przerwy od pracy w wywiadzie, zajmował się przeróżnymi rzeczami, od sprzedaży pomarańczy, po handel cukrem. Jednak w końcu dostał telefon z propozycją powrotu do swojej dawnej Firmy, która zdecydowała wysłać się go do Gorącego Kraju.

Istotny jest fakt, że jest to jakby druga część wspomnień, ale nie miałam o tym pojęcia, gdy sięgałam po tę książkę i dopiero podczas czytania dowiedziałam się o tym. To jednak kompletnie mi nie przeszkadzało, nie uważam, że trzeba czytać te pozycje w odpowiedniej kolejności, bo pierwsza dotyczy raczej innego etapu życia autora, tego związanego z pobytem w Nigerii. Owszem, na pewno jest to niezwykle ciekawa książka i pewnie będę chciała po nią kiedyś sięgnąć, ale bez jej znajomości też można zrozumieć sens drugiej części.

piątek, 10 lipca 2020

[243] ‘’Someone new” – Laura Kneidl




Twórczość Laury Kneidl jest mi znana, ponieważ czytałam już ,,Jednak mnie kochaj” oraz ,,Tylko bądź przy mnie”. Obie te powieści bardzo mi się podobały, chociaż są dedykowane raczej młodzieży, a nie osobom dorosłym. Mimo wszystko, bardzo często lubię sięgnąć po takie lżejsze i wzruszające opowiastki o trudnościach życiowych młodych dorosłych. Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok ,,Someone new”, bo byłam pewna, że to będzie kolejna powieść tej autorki, która wpisze się w moje gusta i pozwoli mi zrelaksować się podczas lektury.


Micah pochodzi z zamożnej rodziny i nie może narzekać na biedę. Jednak jej rodzice, którzy są prawnikami, mają specyficzne oczekiwania, co do swoich dzieci, a to sprawia, że brat bliźniak młodej kobiety, musiał opuścić rodzinny dom przez swoją orientację seksualną. Micah również postanawia zamieszkać samodzielnie, ponieważ ma żal do rodziców o to, że straciła brata. Zaletą jej nowego mieszkania z pewnością są sąsiedzi, którzy od razu wzbudzają w niej sympatię, ale też nie może uwierzyć własnym oczom, gdy spotyka tam również Juliana, chłopaka poznanego kilka tygodni temu na przyjęciu rodzinnym. Chłopak jest wobec niej zimny, nieprzyjemny i stara się unikać jej towarzystwa, ale pewne wydarzenia sprawiają, że tych dwoje zaczyna się do siebie zbliżać. Czy jednak uda im się rozbić barierę zbudowaną przez kłamstwa z przeszłości?

Początkowo byłam lekko rozczarowana tą książką, ponieważ zaczęła się raczej nudno. Owszem, sporo się działo w życiu Micach, bo jednak zmieniała miejsce zamieszkania, ale to wszystko za bardzo zostało rozciągnięte i brakowało mi jakiś zaskakujących zwrotów akcji. Większości rzeczy raczej się domyślałam, ale czytałam dalej, bo wierzyłam, że historia ta rozkręci się na późniejszym etapie.

czwartek, 9 lipca 2020

[242] ‘’Małe kobietki” – Alcott May Louisa




Muszę przyznać, że mam mocno mieszane uczucia, co do klasyków literatury, ale staram się również po nie sięgać od czasu do czasu. Nie robię tego oczywiście na siłę, aby coś komuś udowodnić, ale po prostu wybieram tylko niektóre klasyki i prowadzę naprawdę mocną selekcję, bo wiem, co może mi się spodobać, a co raczej mnie znudzi. Uwielbiam ,,Mistrza i Małgorzatę”, ale kompletnie nie potrafię przekonać się do twórczości Sienkiewicza czy Gombrowicza. Byłam jednak bardzo ciekawa ,,Małych kobietek” oraz innych książek z tego cyklu i dzięki uprzejmości wydawnictwa, mam okazję zrecenzować dla Was dziś pierwszą część, ale zapewniam, że niedługo pojawią się kolejne recenzje dotyczące ,,Dobrych żon” oraz ,,Małych mężczyzn”, a w przyszłości może jeszcze uda mi się sięgnąć po ,,Chłopców Jo”!


Rodzina Marchów żyje skromnie, ale między domownikami panują stosunki oparte na przyjaźni, miłości i szacunku. Kobiety muszą radzić sobie same, ponieważ głowa rodziny, pastor Pascal, decyduje się na służbę jako kapelan na wojnie secesyjnej. Jego żona musi poradzić sobie z czterema córkami, co nie jest najłatwiejszym zachowaniem, ponieważ dziewczynki są bardzo żywiołowe. Skromne finanse nie pozwalają im na życie na wysokim poziomie, co zmusza dwie najstarsze córki do podjęcia pracy, aby wspomóc budżet domowy.

Na wstępie warto wspomnieć, że książka ta nie jest żadną nowością, ale jest to klasyk napisany bardzo dawno temu. Akcja książki rozgrywa się w latach 60. XIX wieku, a więc w czasach, gdy Ameryka Północna musiała zmagać się z wieloma konfliktami. Ważne jest również to, że autorka pisze o czasach sobie współczesnych i naprawdę cieszę się, że wydawnictwo ponownie postanowiło dać kolejne życie jej książkom. Uwielbiam wydania ilustrowane, z grubymi oprawami, zwłaszcza, jeśli mam styczność z literaturą piękną. Mam w głowie zawsze taką myśl, że książki stare i tak bardzo lubiane, należy traktować z odpowiednim szacunkiem.

niedziela, 5 lipca 2020

[241] ‘’Zapiski z Konga” – Nikolaj Frobenius




Lubię naprawdę przeróżne książki i bardzo często sięgam po kryminały oraz thrillery, bo po prostu jestem fanką mocnych wrażeń. Ostatnio jednak zdecydowanie zbyt wiele tego typu książek trafiało do mojej kolekcji, więc poczułam się lekko przytłoczona tym gatunkiem. Autorzy przestali mnie zaskakiwać, ciągle bazowali na podobnych tematach i widząc powieść ,,Zapiski z Konga”, poczułam się zaintrygowana i miałam nadzieję, że w końcu przeczytam powieść, która naprawdę mnie zaskoczy!


Producent filmowy chciałby zrobić film związany z najsurowszym więzieniem na świecie, które znajduje się w Kongo. Namawia pewnego pisarza, aby tam pojechał, spotkał się z osadzonymi więźniami, którzy są obywatelami Norwegii i zostali skazani na śmierć za morderstwo. Mężczyźni ci opowiadają o tym, co stało się w dniu, gdy został zastrzelony kierowca. Pisarz jednak nie ma pewności, że historia, której wysłuchuje, jest prawdziwa i zastanawia się, czy jego rozmówcy nie ukrywają jakiejś brutalnej prawdy.

Takim moim pierwszym odczuciem związanym z tą książką jest to, że to powieść dość mocno złożona i trzeba czytać ją ze szczególnym skupieniem. Sama początkowo miałam pewne kłopoty i dość ciężko było mi się wciągnąć opisywaną historię. Po prostu prawie wszystko w tej książce mnie zaskoczyło i w pewnym sensie musiałam oswoić się z jej formą, ale także innymi specyficznymi elementami.