czwartek, 13 lipca 2017

19. Grzesznik




Wiele jest książek, które po prostu są dobrze napisane oraz wciągające. Ich autorzy są wówczas uznawani za utalentowanych, a ich dzieła za bestsellery. Jednak moim zdaniem dobra książka to taka, która się czymś wyróżnia, a wybitny autor to ten potrafiący takową stworzyć. I właśnie kimś takim jest Artur Urbanowicz – człowiek potrafiący swą twórczością mamić czytelnika, wodzić go za nos, by w rezultacie i tak go oszukać. To jest właśnie jego cecha rozpoznawcza.


Marek „Suchy” prowadzi „spokojne”, gangsterskie życia w pięknych rejonach Suwalszczyzny. Ma swój klub przynoszący olbrzymie profity, wspaniałych przyjaciół będących jednocześnie jego podwładnymi oraz rodzinę, którą bardzo kocha. Wszystko jednak ulega zmianie, kiedy na wolność wychodzi Grzegorz „Grzesznik” Samielewicz – mężczyzna rządzący suwalskim półświatkiem przed naszym głównym bohaterem. Krótko po tym Marek zostaje dotkliwie pobity i doznaje poważnego uszkodzenia mózgu. Od tamtej pory dzieją się z nim różne, dziwne rzeczy. Jego dzieci biegają po suficie i przypominają wielkie pająki, wszystkie krzyże są obrócone, a na dodatek widzi duchy, o czym dowiaduje się w dość brutalny sposób. Co się z nim dzieje? Dlaczego nagle traci wszystko, co kochał?

Czytając, czytelnik pamięta gdzieś z tyłu głowy, że jest to powieść grozy. Szybko jednak o tym zapomina, kiedy pochłania go świat wyobraźni autora. Ma wówczas wrażenie, że to kryminał z gangsterskim wątkiem. I tu ujawnia się wyjątkowość dzieł Artura Urbanowicza po raz pierwszy. Potrafi on bowiem uśpić uwagę czytelnika do tego stopnia, że gdy zaczynają się dziać dziwne rzeczy, to ten przeżywa je wraz z bohaterem. Dodatkowo autor całą grozę dawkuje tak, że początkowo sami sobie w miarę racjonalnie tłumaczymy pewne zjawiska, a dopiero potem uświadamiamy sobie, że coś jest nie tak. 

Kolejną specyfiką książek autora jest to, że pojawiają się w nich pewne błędy, dość łatwe do wychwycenia. Czytelnik myśli sobie: nieduże, nic niewnoszące do całej historii, można je wybaczyć, zdarzają się najlepszym. I właśnie na to dałam się nabrać już po raz drugi. Bo te książki są niemal idealne i każdy błąd jest popełniony specjalnie, by na końcu wszystko nabrało sensu: zbyt szybko postępujące schorzenie, pacjent położony w niewłaściwym oddziale. Tutaj nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko od początku zmierza właściwym torem aż do samego zakończenie.

„Grzesznik” ma ponad siedemset stron w wersji elektronicznej, ale czyta się go bardzo szybko . Dlaczego? Bo jest napisany lekkim, przyjemnym językiem, a także dlatego że zawiera w sobie olbrzymią dawkę humoru. Jest on zawarty zarówno w niektórych sytuacjach jak i w wypowiedziach bohaterów. Czasami nawet jest on czarnych humorem, co jeszcze bardziej wprowadza nas w klimat książki, sprawia, że niemal płyniemy przez jej kolejne strony. Szczerze mówiąc, nawet nie zauważyłam, kiedy skończyła czytać „Grzesznika”, ale gdy zorientowałam się, że nie ma już więcej rozdziałów, poczułam niewyobrażalny żal.

Niesamowitym jest też fakt, że mimo iż cała historia to fikcja i czytelnik o tym doskonale wie, to i tak ma się wrażenie, że wszystko dzieje się naprawdę. Książka została napisana tak realnie, że nietrudno zapomnieć, iż to tylko wyobraźnia autora. Duże znaczenie odgrywać w tym może także fakt, że nie ma tutaj absurdu czy nastawienia na przerażenie czytelnika za wszelką cenę. Pisarz potrafi dawkować napięcie w taki sposób, że wszystko nie wydaje się aż tak bardzo straszne, dopóki czytelnik nie zgasi światła i nie będzie chciał iść spać. Albo obróci się plecami do lustra.

Moim zdaniem najlepsze w książkach jest ich zakończenie. A wiecie co jest jeszcze lepsze? Zakończenia książek napisanych przez Artura Urbanowicza! Jest to po prostu mistrzostwo. Już po „Gałęzistym” pamiętałam, że autor lubi wycinać czytelnikowi numery i byłam na to teoretycznie przygotowana. Teoretycznie. Zostałam bowiem kolejny raz oszukana i kolejny raz myślałam sobie: „ale banalne zakończenie”, a tu nagle grom z jasnego nieba i szczęka na podłodze. Możecie mi wierzyć, że gdy skończyłam, to siedziałam i patrzyłam w telefon, nie mogąc uwierzyć, że znowu zostałam tak perfidnie wyprowadzona na manowce. Ale nie gniewam się i po raz drugi kłaniam w pas przed niebywałym talentem autora.

Myślę, że nie muszę już dłużej nikogo przekonywać, że „Grzesznik” jest genialną powieścią i warto go przeczytać. Będziecie mieli ku temu okazję, bo już niedługo jego premiera. Ja z kolei z niecierpliwością wyczekuję następnych książek tego autora i mam nadzieję, że nigdy mnie nie zawiodą.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi!

14 komentarzy:

  1. Sama jestem właśnie w trakcie lektury tej książki :) Póki co wywołuje we mnie równie pozytywne wrażenia, ale jak wyjdzie w mojej ocenie po przeczytaniu całość tej powieści to się jeszcze przekonam.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz aż do końca!

      Usuń
  2. Mnie też się podoba nieprzewidywalność autora i to, jak bardzo każdy detal powieści jest dopracowany i przemyślany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. To jest niesamowite, jak z pozoru coś niepasującego do siebie nagle układa się w logiczną całość ;)

      Usuń
  3. "Gałęziste" jest na mojej liście, więc jeśli mi się spodoba, to po takiej recenzji nie mogłabym nie sięgnąć po "Grzesznika"! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że obie książki Ci się spodobają :)

      Usuń
  4. Czytając recenzję z początku nie sądziłam, że ta pozycja mnie zainteresuje, a jednak! Wygląda na to, że nie tylko mamy tu do czynienia z czymś oryginalnym, ale jeszcze "robiącym coś" czytelnikowi. Będę tytułu wypatrywać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, że udało mi się Cię zachęcić! Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  5. Świetna recenzja i książka również wydaje sie być ok Pozdrawiam cieplutko https://ksiazkialeksandry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie kolejna książka do zapisania na liście do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nawet nie robie takiej listy, bo byłaby baardzo długa xD

      Usuń
  7. zachęciłaś mnie, chociaż Gałęziste dopiero do mnie dotrą to i Grzesznik znajdzie dla siebie miejsce na mojej półce

    OdpowiedzUsuń