czwartek, 20 kwietnia 2017

10. "Bitwa w labiryncie" - Rick Riordan




Bitwa w labiryncie to już czwarta część serii o Percym Jacksonie autorstwa Ricka Rordana. Niestety nie mogłem od razu po przeczytaniu Klątwy tytana wziąć się za kolejną  książkę. Jednak było warto poczekać, ponieważ, podobnie jak wcześniejsze tomy, ta również podbiła moje serce.
Percy cieszył się nadchodzącymi wakacjami oraz tym, że jeszcze nie wydalono go ze szkoły. Oczywiście nie wszystko poszło tak, jak sobie wymarzył. Podczas drzwi otwartych w Goode pojawiła się koleżanka herosa (Rachel) oraz trzy demoniczne cheerleaderki, które spowodowały niemałe zamieszanie w szkole. Jak można się domyślić, wszystko zostało zrzucone na syna Pana Mórz. Właśnie wtedy Percy postanowił uciec wraz z Annabeth. Szybko przybyli do Obozu Herosów. Niemal od razu dotarły do nich niepokojące wieści. Okazało się, że Luke planuje zaatakować młodych herosów. Ponadto Percy poznał kolejną osobę – Kwintusa – nowego nauczyciela szermierki, który jest... bardzo interesującą postacią, której tożsamości Wam nie zdradzę.

 W tej części serii Annabeth w końcu dostaje swoją misję, na którą wybiera się wraz z Percym, Tysonem i Groverem, który musi w ciągu tygodnia odnaleźć Pana. Zostają oni wysłani do Labiryntu, by odszukać Dedala i przekonać go, aby im pomógł. Misja jak zwykle pełna jest niebezpieczeństw. Przyjaciele zostają bowiem rozdzieleni. Percy trafia na nieznaną wyspę, Annabeth wraca do Obozu Herosów a Tyson i Grover nadal przebywają w Labiryncie. Na szczęście Hefajstos pomaga synowi Pana Mórz wrócić do przyjaciół oraz zdradza, jak poruszać się po budowli Dedala. 
Czy nasi przyjaciele ocalą obóz? Kogo potrzebują, by poruszać się po Labiryncie? Czy Grover odnajdzie Pana? Co z Dedalem, umarł czy żyje? I co oznacza tytuł Bitwa w Labiryncie? Oraz najważniejsze pytanie: czy Kronos powstanie?
Bitwa w Labiryncie  jest  jedną z najlepszych książek, jakie czytałem. Akcja ani na moment nie zwalnia tempa, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury. Pełna jest bowiem niespodziewanych i zapierających dech w piersi zwrotów akcji. Ponadto książkę czyta się lekko i przyjemnie, co jest ogromną zasługą autora, gdyż ten nie zapomniał również o humorystyce, która idealnie łączy się z całą treścią i akcją.
,,– Kalino powiedziała Annabeth. Grover nawet by nie spojrzał na inne drzewo.”
W tej części poznajemy nowe starożytne potwory, które budzą się, by stanąć po stronie Kronosa, a telchinowie wykłuwają dla niego sierp. Po raz pierwszy w sprawy młodych herosów angażuje się Hera. Początkowo jest lubiana przez naszych bohaterów, jednak na sam koniec, po spotkaniu z Hefajstosem, ci zaczęli uważać ją za egoistkę (cecha charakterystyczna dla bogów), dbającą jedynie o swoją idealną rodzinę.  Poza nowymi potworami poznajemy także kolejne bóstwa, np. boga wyborów  -  Janusa.
Autor po raz kolejny wprowadza czytelnika w niesamowity świat bogów i herosów, niebezpiecznych przygód, mitów i tajemnic. Nie zniża swojego poziomu, ale zdawać by się mogło, że z każdą kolejną książką stawia sobie poprzeczkę coraz wyżej. Zdecydowanie polecam tę książkę każdemu, kto szuka w swoim życiu nawet niewielkiego pierwiastka magii!
Na sam koniec, jako mały smaczek, dodam, że rozwinął się pewien wątek miłosny ;)

4 komentarze:

  1. Recenzję przeczytałam przez palce, ponieważ zamierzam przeczytać całą serię. Ogólnie twórczość autora jest dla mnie obca, ale w tym roku postawiłam sobie za cel przeczytać między innymi jego książki. Mam nadzieję, że mi się to uda :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post, naprawdę zostałam zachęcona, szczególnie ostatnim akapitem! Zostaję na dłużej, zapraszam do mnie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nigdy tej książki , aczkolwiek to chyba nie moje klimaty , ale bardzo ładnie wszystko jest napisane. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzadko czytam książki, a jak już czytam to jednak w innym klimacie. Fajny wpis przeczytałam z ciekawością.Jednak to nie moje klimaty:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń