poniedziałek, 12 marca 2018

[50] "Tkanki" - Dominika van Eijkelenborg




 „Wciągający thriller, który pokazuje, że serce nigdy nie zapomina” – tak głosi napis na tyle książki Dominiki van Eijkelenborg pod tytułem „Tkanki”. Jednak czy jest on adekwatny do treści powieści?

Evi Brouwer cierpi na kardiomiopatię serca. Z tego powodu nie może funkcjonować tak, jak jej rówieśnicy. Nie chodzi do szkoły, szybko się męczy, nie ma siły na spacery czy jazdę na rowerze. Jej choroba szybko też postępuje, przez co konieczny okazuje się przeszczep serca i to w możliwie jak najkrótszym czasie. Kolejka oczekujących biorców jest jednak długa, a każdy dzień przybliża dziewczynę do śmierci. W końcu jednak dzwoni telefon, a osoba po drugiej stronie informuje, że znaleźli dla Evi nowy organ. Narząd bardzo szybko się przyjmuje, a badania wychodzą wzorowo. Coś jednak niedobrego dzieje się z nastolatką. Jej osobowość zmienia się. Nie jest już spokojną, miłą dziewczyną, mającą dobry kontakt z rodzicami. Zaczyna imprezować, odsuwa się od swoich przyjaciół, wagaruje. Co spowodowało tę zmianę? Czy Evi weszła w okres młodzieńczego buntu, którego przyjście opóźniła choroba? A może ma to związek z pamięcią tkankową i wraz z nowym sercem dziewczyna otrzymała część osobowości dawcy?


Bardzo długo czekałam na tę książkę, licząc na świetna lekturę, trzymającą w napięciu i dostarczającą nieco wiedzy o pamięci tkankowej. Dostałam jednak coś zgoła innego. Po pierwsze nie nadałabym tej powieści miana thrillera. Nie miała ona bowiem w sobie tego charakterystycznego dla owego gatunku dreszczyku, nie wzbudzała niepokoju czy też nie trzymała w napięciu. Można by ją nazwać obyczajówką, ewentualnie młodzieżówką, bo i elementy powieści new adult by się tutaj znalazły. Na pewno jednak nie jest to thriller, a już zdecydowanie nie „wciągający”, jak zapewniał opis.


Historia napisana przez Dominikę van Eijkelenborg w moim odczuciu jest po prostu nudna. Zaczynając ją czytać, starałam się wykazać cierpliwością, bo, jak wiadomo, początki w książkach zazwyczaj nie są zbyt ciekawe. Jednak po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że cała powieść utrzymana jest w takim klimacie. Bardzo mało się działo, a jak już to nie było to nic porywającego. W około trzech czwartych lektury zaczęłam zastanawiać się, do czego w ogóle ona zmierza. Powoli wątpiłam w to, że autorka miała jakikolwiek pomysł na tę powieść. Odnosiłam bowiem wrażenie, że po prostu pewnego dnia usiadła i zaczęła pisać i tak pisała, pisała, aż w końcu skończyła. Uczucie to pogłębiało także zachowanie bohaterów, szczególnie matki dziewczyny, która zaczynała coś robić, a potem zastanawiała się po co ona to w ogóle robi i jak to kontynuować. W rezultacie czterysta pięćdziesiąt stron „Tkanek” okazało się nie wciągającym thrillerem, a wycieńczającą, nużącą historią zwykłych ludzi.

Uwielbiam wszelakie niewytłumaczalne fenomeny, których ludzie doświadczają w różnych sytuacjach życiowych. Jednym z nich jest zmiana osobowości osoby po przeszczepie. Taki motyw znalazł się w książce i niby miał być tym przewodnim, jednak mam wątpliwości co do tego, czy faktycznie nim był. Owszem autorka bardzo dobrze wyjaśniła czytelnikowi, czym jest pamięć tkankowa i co ona może oznaczać. Zrobiła to jednak tylko w bodajże dwóch miejscach i na tym temat się skończył. Co prawda cały czas widmo tego zagadnienia majaczyło w książce, ale było ono mało wyraźne. Niby ważne, a jednak w moim odczuciu potraktowane po macoszemu.

Narracja w książce prowadzona jest przez kilka osób. Głównie są to Chantal (matka dziewczyny) i Evi, czasami pojawiał się także Finn, a sporadycznie Sander.  Było to dość dobre posunięcie, bo dzięki temu mogliśmy poznać tych bohaterów, obejrzeć te same sytuację z różnych punktów widzenia i lepiej zrozumieć zachowanie postaci. Każdą z tych osób miotały też  różne uczucia. Matka Evi była przerażona zmianami zachodzącymi w jej dziecku, zdeterminowana by je zrozumieć i dotrzeć z powrotem do córki. Evi natomiast zachowywała się jak zwykła nastolatka: odczuwała irytacje, złość, zauroczenie. Finn z kolei przeżywał żałobę po stracie siostry i próbował odnaleźć się w świecie bez niej. Zawsze bowiem żył w jej cieniu, a gdy dziewczyny zabrakło nie wiedział, co ze sobą począć. Wszystko to zostało bardzo dobrze przedstawione, co jest niewielkim plusem książki. Są jednak pewne „ale”, psujące pozytywny obraz tak poprowadzonej narracji. Mianowicie za każdym razem, gdy docierałam do jakiejkolwiek części poświęconej Chantal, zaczynałam się irytować. Finn natomiast nużył mnie ciągłym powtarzaniem tego samego i jedynie opowiadanie z perspektywy Evi zdawało się być w miarę znośne. Wszystko to wynikało jednak z kreacji bohaterów.

Matka Evi i Finn zostali nakreśleni w książce najlepiej. Mieli swój charakter, autorka na ich przykładzie idealnie zaprezentowała też uczucia, jakich doświadczają ludzie znajdujący się podobnych sytuacjach co oni. Z drugiej jednak strony to właśnie te osoby denerwowały mnie najbardziej. Chantal to kobieta, która irytowała dosłownie wszystkich. Jest to typ nadopiekuńczej matki, która zadręcza dziecko pytaniami i zaczyna się martwić, gdy to nie wraca do domu przed północą. Wszyscy zgodnie tłumaczyli jej, że przesadza i ogranicza Evi, która po porostu w końcu zachowuje się jak zdrowa nastolatka. Ona jednak uparcie ich ignorowała, dręcząc kardiochirurga oraz kobietę koordynującą transplantacje serca dziewczyny. Uparła się, że ona „zna swoją córkę” i „Evi taka nie jest”. Oczywiście później okazało się, że miała rację i nastolatka naprawdę otrzymała w prezencie część osobowości dawcy, jednak to jej nie wystarczyło. Zamiast cieszyć się zdrowiem swojego dziecka, ona szukała problemów i nazywała nowy organ „intruzem”. Wpadła w paranoję, doprowadzając wszystkich, łącznie z czytelnikiem, do szału.

Finn z kolei to osoba cicha, wycofana. To siostra wszędzie go ze sobą zabierała, tryskała energią i miała wszystko to, czego chłopak pragnął. On natomiast większość czasu włóczył się za nią, szkicował i w zasadzie nie wykazywał się jakimkolwiek charakterem. Byłaby to sympatyczna postać, gdyby nie to, że Finn cały czas mówił o zmarłej bliźniaczce. Co prawda dzięki niemu mogliśmy ją lepiej poznać i zrozumieć tym samym nową osobowość Evi, ale czasami miałam już dość czytania o tym. Wszystko przez to, że on cały czas mówił to samo. Nakreślał za każdym razem siostrę jako buntowniczkę, robiącą na złość matce, potrafiącą się postawić i za wszelką cenę starającą się odróżnić od innych.  I tak w kółko, dodając co jakiś czas, jak on czuł się w danej sytuacji. Było to okropnie nużące.

Evi – niby główna postać, a w sumie tak nijaka i słabo wykreowana, że to aż kuło w oczy. Obserwowaliśmy ją, inni ciągle coś o niej mówili, opisywali dziewczynę i jej zachowanie, ale ona sama nadal wydawała się obca. I chyba właśnie tak miała być przez czytelnika postrzegana, bo nawet dziewczyna twierdziła, że jest osobą bez wyrazu, taką na którą nie zwraca się uwagi, idąc ulicą.

Jedyne, co podobało mi się w tej książce to wątek miłosny. Był on delikatny i niesamowicie realny. Miał on co prawda znaczenie marginalne, ale może właśnie dlatego mi się tak spodobał. Relacja między bohaterami należała do jednych z najbardziej prawdziwych, o jakich do tej pory czytałam. Nikt się nie spieszył, nie było nagłych fajerwerków i miłosnych wyznań. Wszystko toczyło się swoim rytmem i wyglądało jak w prawdziwym życiu.

„Tkanki” to spokojna historia, która wielu miłośników wartkiej akcji pewnie zanudzi. Jej bohaterowie są w miarę dobrze wykreowani, jednak (przynajmniej niektórzy) strasznie denerwujący. Książka miała ogromny potencjał, ale autorka zdecydowanie go nie wykorzystała i stworzyła coś, co przynajmniej mi dłużyło się niemiłosiernie. Czytałam tę powieść, bo czytałam, ale nie wzbudzała ona we mnie żadnych uczuć prócz chwilowej irytacji. Z tego względu niestety nie mogę Wam jej polecić.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


50 komentarzy:

  1. Mój entuzjazm co do tej książki nieco osłabł. Boję się trochę tej nudy, o której wspominasz. Ale kto wie, może kiedyś sięgnę po tę książkę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się spodoba i nie wynudzi Cię jak mnie :D

      Usuń
  2. Książka już na mnie czeka, więc kiedyś pewnie przeczytam,ale widzę,że nie warto się spieszyć z lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że książka tak Ci się dłużyła. Chcę dać jej szansę, bo coś mnie w tej książce intryguje. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jeśli przeczytasz to daj znać, czy Ciebie też wynudziła czy wręcz przeciwnie :D

      Usuń
  5. Cóż, czytając opis myślałam, że będzie to coś ciekawego, po co chętnie sięgnę. Jednak okazuje się, że raczej tak się nie stanie. Myślę, że ta książka niekoniecznie mi się spodoba. Czytałam jedną książkę tej autorki, a mianowicie "Kiedy będziemy deszczem". Podobno też miał być to thriller, a wyszła zwykła obyczajówka, która momentami przeraźliwie nudziła. Jednak tak jak w "Tkankach", tak w "Kiedy będziemy deszczem" wątek romantyczny był dobry, taki prawdziwy. Więc może autorka powinna się skupić bardziej na takiej tematyce? Po książkę nie sięgnę, ale recenzja interesująca :)
    Pozdrawiam,
    Od książki strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sądzę, że autorka lepiej zrobiłaby jakby zaczęła pisać młodzieżówki albo romanse. Bo thrillery ewidentnie jej nie wychodzą.

      Usuń
  6. Jakoś nie przekonuje mnie ten typ książek... :) pozdrawiam :) www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, to w zasadzie szkoda, że taki temat został tak zmarnowany - mógł z tego wyjść fajny thriller, a sądząc po Twojej recenzji, nie wyszło za bardzo nic. Porównuję to sobie z "Prezentem" Louise Jensen o podobnej tematyce i jednak tam thriller był wyraźnie widoczny, więc się da :) Mam wrażenie, że tutaj jednak autorka bardziej skupiła się na młodzieżówce.
    Całuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem na czym się skupiła, ale to niczego nie przypomina :( A thrillera to już na pewno. Zainteresuję się "Prezentem", może tam dostane to, czego oczekiwałam po "Tkankach" :D

      Usuń
    2. Polecam, mnie się "Prezent" całkiem podobał :)

      Usuń
    3. Może na świeta kogoś namówie, żeby mi dał "Prezent" :D

      Usuń
  8. Czytałam i z wieloma minusami zgadzam się z Tobą w 100%
    Dla mnie to była taka lekka książka . Ktorą sie czytało dość spokojnie . I dość lekko ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety tak się umęczyłam, że nie mogę nazwać tego lekką lekturą. Ale jak ktoś lubi takie spokojne książki, to może inaczej na nią spojrzy ;)

      Usuń
  9. Już się ucieszyłam, bo myślałam, że to kolejny thriller, który dopiszę do listy tych, które chciałabym przeczytać, a to proszę, taka klapa. Szkoda, że autorka zmarnowała taki potencjał.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety :( Też liczyłam na świetny thriller a tu klops :(

      Usuń
  10. O jejku, no powiem ci, że ja i tak mam zamiar ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więc nadzieję, że Tobie jednak przypadnie do gustu ^^

      Usuń
  11. Dobrze wspominam poprzedni tytuł autorki, dlatego z ciekawości sięgnę i po tę powieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej więcej po jej dzieła nie sięgnę :D Ale mam nadzieję, że Tobie się spodoba :D

      Usuń
  12. Ja raczej nie sięgnę po tę książkę, lubię dreszczyk emocji więc takie historie nie są dla mnie :) Pozdrawiam
    bookinoman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałam ją przeczytać, ale nie mam co się spieszyć. Sam temat pamięci tkankowej jest ciekawy, ale trzeba umieć o tym opowiadać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Niestety autorka moim zdaniem to schrzaniła :(

      Usuń
  14. Nie czytam tego gatunku, ale ostatnio wszędzie widzę recenzje tej książki albo jakieś ulotki :D w dodatku zachęciłaś mnie recenzją, więc kto wie, może się przełamię? :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha nie sądziłam, że kiedykolwiek zachęcę kogoś do czegoś negatywną recenzją :D

      Usuń
  15. Myślałam, że będzie to bardziej porywająca i wciągająca książka, no i przede wszystkim thriller. Nie cierpię, kiedy podczas lektury nudzę się niemiłosiernie przez powolną akcję bez jakichkolwiek zaskoczeń czy zwrotów. Szkoda również, że pomysł z wykorzystaniem tematu pamięci tkankowej nie został wykorzystany, bo zapowiadał się ciekawie. Myślę, że dla tylko dobrego wątku miłosnego raczej nie będę sięgać po tę książkę.
    Pozdrawiam ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie warto jej czytać dla wspomnianego wątka miłosnego. Lepiej wzamian przeczytać dobrą młodzieżówke ;)

      Usuń
  16. Ja zaliczam się do miłośników akcji, więc sobie odpuszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo chciałam przeczytać tę książkę głównie ze względu na temat jaki porusza. Uwielbiam takie medyczne opowieści i całą otoczkę związaną z niezwykłymi zjawiskami po przeszczepach. Teraz jednak się zastanowię czy warto tracić czas czy jednak się skusić i przekonać na własnej skórze...
    Dzięki za szczerą recenzję.

    Pozdrawiam!
    Ewa z www.mybooksandpoetry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie skusiło poruszanie tematu przeszczepów itd, ale na tym motywie zawiodłam się najbardziej.

      Usuń
  18. Spotykam się z różnymi opiniami o tej książce. Mnie intryguje temat przewodni i w sumie mogłabym dać jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też interesował, ale się zawiodłam na nim najbardziej. Mam nadzieję, że Tobie przypadnie do gustu :)

      Usuń
  19. Motyw pamięci tkankowej jest fajny, tylko szkoda, że tutaj nie został wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo chciałam przeczytać tę książkę ze względu na opis i wydanie, które mi się bardzo podoba. Ale później zaczęły pojawiać się recenzję tej książki i ostatecznie stwierdziłam, że jednak odpuszczę. Twoja recenzja upewniła mnie, że nie mam czego żałować.

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  21. Na Instagramie widziałam wiele negatywnych opinii, więc myślę, że to nie książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, ja w ogole nie widzialam recenzji tej książki. Nie miał mnie kto ostrzec :(

      Usuń
  22. A mnie się bardzo podobała. :D Początek nieco mnie nużył, ale po 100 stronie było już świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super. Ja po 100 stronach chciałam nią rzucić o ścianę i zapomnieć o niej na zawsze :D

      Usuń
  23. Mogę polecić z czystym sumieniem książkę o dość podobnej tematyce - "Prezent" od L. Jensen.
    Świetny thriller, wciągający od początku do końca :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się nią zainteresować, bo już mi ktoś ją polecał. Może ona spełni moje oczekiwania :)

      Usuń
  24. O kurka, miałam w planach... A teraz? Sama nie wiem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moźe Tobie przypadłaby do gustu, ale z tego, co wiem, większość czytelników jest zawiedziona.

      Usuń