niedziela, 7 maja 2017

12. "Łowca czterech żywiołów" - Agata Adamska




Dziś pragnę podzielić się z Wami opinią o debiucie polskiej pisarki Agaty Adamskiej noszącym tytuł Łowca czterech żywiołów. Jest to pierwszy tom cyklu Legendy o Seantrze, czyli historii o prawie osiemnastoletniej Aeryli Valnes. Przyznam szczerze, że pierwszy raz mam kłopot z jednoznaczną oceną książki. Postaram się jednak jakoś uporządkować myśli i składnie przelać je na komputer, chociaż nie wiem, czy mi się to uda.
Aerylia jest do bólu normalną dziewczyną. Ma jedną przyjaciółkę – Mareę, nie narzeka na popularność, nie ma zbyt dobrych stosunków z rodziną i ciągle wpada w tarapaty. Sama siebie postrzega jako szarego człowieczka, więc jej zdziwienie było ogromne, kiedy podczas testów magicznych okazało się, że ma nadzwyczajne zdolności i to nie byle jakie. Może bowiem czerpać magię ze wszystkich żywiołów, co nieczęsto się zdarza. Od tamtej pory życie dziewczyny komplikuje się, a sama znajduje się w centrum dziwnych wydarzeń.

 
 Na początku chciałabym zwrócić uwagę na kreację postaci. Autorka ofiarowała nam paczkę młodych ludzi o niebanalnych charakterach i ciekawych osobowościach. Mamy tu bowiem pyskatą, impulsywną Aerylię, Mareę, dla której mogłoby istnieć jedynie jedzenie i przystojni chłopcy, Merry’ego – lekko tchórzliwego i chyba najbardziej rozsądnego z całej paczki chłopca, który o dziwo, mimo dostatku pieniędzy, nie jest snobem oraz jeszcze kilka innych ciekawych postaci. Ich wręcz nie można nie lubić (wyjątek stanowi Marea, której szczerze nie znoszę). Dzięki nim książka jest naprawdę zabawna i wywołuje wielkiego banana na ustach.
W Łowcy jest też bardzo ciekawy wątek miłosny. Mamy tutaj bowiem do czynienia z młodzieńczą, niespełnioną miłością Aerylii. Autorka bardzo dobrze opisała typowe dla nastolatków uczucie zauroczenia. Jednocześnie ten motyw nie jest denerwujący. Nie ma tutaj co kawałek wiecznych narzekań bohaterki na swój los, lamentów i płaczów. Owszem, dziewczyna miewa momenty krytyczne, ale wszystko jest idealnie wyważone. Swoją drogą mam nadzieję, że jej przejdzie. Należę bowiem do tej części czytelniczek, które już wyobrażają sobie ją z Drehsenem. Tworzyliby idealną parę – cyniczny, lubiący wszystkich denerwować mężczyzna i nasz bohaterka o ciętym języku i ognistym temperamencie. Mam nadzieję, że właśnie w tę stronę zmierza ich relacja!
Książka ma w sobie również coś z kryminału, co dodatkowo jest jej zaletą. Mamy w niej przestępców, czyhających na naszą bohaterkę, a wszystkie wydarzenia wydają się mieć drugie dno. Ponadto powieść pisana jest młodzieżowym językiem, co sprawia, że czyta się ją szybko i przyjemnie, a zabawne wypowiedzi i sytuacje potrafią naprawdę rozweselić. Zabierając się za nią, miała paskudny humor, za to po jej skończeniu na mojej twarzy widniał szczery uśmiech. Książka jest więc idealnym lekarstwem na złe samopoczucie!
Jednak mimo wielu ogromnych zalet, Łowca ma również swoje wady. Przede wszystkim język autorki zdradza, że książka jest jej debiutem. Czasami jest w niej za mało płynności czy lekkości. Brakuje tu też obszerniejszych opisów rzeczywistości czy samych bohaterów. Z jednej strony to może być plus, bo zostawia naszej wyobraźni duże pole do popisu, ponadto niektórzy wolą tego typu powieści. Ja jednak lubię, jak wszystko jest trochę bardziej rozbudowane. Gdyby autorka w następnych swoich książkach dodała nieco więcej „otoczki” do akcji, jej powieść byłaby jeszcze lepsza.
Książka idealnie nadaje się dla młodzieży. Prezentuje bowiem świat młodych ludzi wraz z typowymi dla ich wieku problemami. Dodatkowo wszystko okraszone jest szczyptą magii, co sprawia, że powieść jest jeszcze bardziej atrakcyjna. Polecam ją jednak również starszej młodzieży, która chciałaby przypomnieć sobie, jak to jest być nastolatkiem ;)
Z niecierpliwością czekam na kolejny tom i bardzo dziękuję autorce za egzemplarz!

6 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce jednak zafascynowała mnie Twoja recenzja :) jak wpadnie w moje ręce to z pewnością przeczytam. Jak dla mnie brak rozbudowanych opisów jest akurat zaleta bo nie wieje nuda . Blog obserwuje i zapraszam do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie sięgam zazwyczaj po polskich autorów. Ale tą książką mnie zaciekawiłaś. Może kiedyś po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie czytam takich książek,ale przyznaję że zaintrygowała mnie postac Drehsen'a.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie, aczkolwiek skomplikowanie imion mnie przeraża! :P Dla debiutów trzeba być wyrozumiałym i bardzo chętnie przeczytałabym książkę z nadzieją, że wkrótce autorka się wyrobi. :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że mogłaby mi się spodobać, mimo że nie jestem już młodzieżą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś się skuszę. ♥

    Pozdrawiam Hania z nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń