Strony

środa, 4 kwietnia 2018

[55] "Cinder" - Marissa Meyer




„Saga księżycowa” to seria, która od dawna zbiera mnóstwo pozytywnych opinii i ma fanów na całym świecie. Niestety w Polsce kilka lat temu zostały wydane tylko dwa pierwsze tomy cyklu. Na szczęście Papierowy Księżyc postanowił na nowo wprowadzić sagę na polski rynek wydawniczy i to w oryginalnej szacie graficznej!



„– Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania?”

Ziemię opanowała zaraza, która szybko stała się główną przyczyną zgonów u ludzi. Ówczesna technologia stoi na bardzo wysokim poziomie, a androidy i cyborgi to coś powszechnego. Nad państwami wisi widmo wojny z tajemniczymi księżycowymi, potrafiącymi manipulować myślami innych. Właśnie w takich czasach przyszło żyć Cinder – znanej w całym Nowym Pekinie mechaniczce-cyborgu. Jej ciało w dużej części składa się z kabli, a narządy wewnętrzne kontrolowane są przez zaawansowane technologicznie oprogramowanie. To sprawia, że ludzie w najlepszym wypadku ją unikają, w najgorszym gardzą nią i traktują jak zło konieczne. Do drugiej kategorii należy jej macocha, z całego serca pragnąca pozbyć się dziwacznej pasierbicy i obwiniająca ją o chorobę swojej córki. Dziewczyna nie ma więc w życiu łatwo. Wszędzie spotyka się z ludzką nienawiścią. Jest jednak ktoś, kto darzy ją sympatią, a Cinder za wszelką cenę stara się utrzymać przed nim fakt, że jest cyborgiem, w tajemnicy. Książę Kai – następca cesarskiego tronu – prosi dziewczynę o pomoc przy naprawie swojego androida. Tak właśnie zaczyna się ich znajomość, z której może wynik toć tyle samo złego co dobrego.

„Łatwiej jest przekonać innych o swojej urodzie, jeśli samemu nie ma się co do niej wątpliwości. Lustra mają jednak nieprzyjemny zwyczaj przekazywania prawdy.”

Mimo że nie jestem już dzieckiem, miłość do bajek i baśni została we mnie po dziś dzień. Dlatego po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok „Cinder” autorstwa Marissy Meyer. Spodziewałam się jednak czegoś bardziej trzymającego się słynnej baśni o Kopciuszku. Pisarka postanowiła jednak nieco tę opowieść zmodyfikować. Na kartach jej powieści nie starczyło miejsca na dobre matki chrzestne, czary zamieniające dynie w karoce, zapracowanych ojców czy nienawidzące ją rodzeństwo. Macocha niby jej nie lubiła, zmuszała do pracy i zabierała jej pieniądze, ale nie traktowała jej niehumanitarnie. Jeśli chodzi o siostry, to rzeczywiście jedna z nich za bardzo za nią nie przepadała, ale za to druga była jej prawdziwą przyjaciółką. Dodatkowo żadne ptaszki czy wróżki nie pomagały bohaterce. Musiała do wszystkiego dojść sama, co czasami okazywało się bardzo wyczerpujące. To natomiast sprawia, że na dobrą sprawę prócz szkieletu historii o Kopciuszku, Marissa Meyer nie zaczerpnęła z tej baśni zbyt wiele. Stworzyła raczej coś własnego, bardzo mocno od niej odbiegającego. Takie posunięcie niespodziewanie bardzo przypadło mi do gustu i okazało się nadzwyczaj dobre.

„– Książę Kai! Sprawdź mój wentylator, obawiam się, że się przegrzewam.”

 Czytając opis, przyznaję, miałam wątpliwości co do pomysłu autorki. Pisarka osadziła bowiem swoją historię w dość dalekiej przyszłości, gdzie technologia pozwala tworzyć androidy i cyborgi, a także wiele innych rzeczy. Do tego nad światem wykreowanym przez Meyer wisi widmo wojny, a choroba zbiera codziennie swoje żniwa. Sceptycznie podchodziłam do takiej koncepcji fabuły, ale szybko okazało się, że niepotrzebnie. Nie spodziewałam się, że coś takiego połączone ze starą historią o biednej dziewczynie może dać tak powalający efekt, ale dało! Świat Cinder pochłonął mnie bez reszty i zdobył moje serce dzięki swojej oryginalności i niebanalności. Nie znajdziecie czegoś takiego w żadnej innej powieści, co niewątpliwe potwierdza talent autorki i ogrom jej wyobraźni. 

„– Skoro już jesteśmy przy operacji oczu, czy wiesz, że brakuje ci kanalików łzowych?
– Czego? Naprawdę? A myślałam, że jestem po prostu emocjonalnie upośledzona.”

Kreacja bohaterów również zasługuje na uwagę. Postacie nie są płytkie, mają charakter i są bardzo realne. Co jednak najważniejsze – kierują się rozumem. Jak większość się spodziewa, między Kaiem a Cinder pojawia się więź. Nie oślepia ona jednak bohaterów. Dziewczyna nie zaczyna nagle rezygnować ze swoich planów tylko dlatego, że jej serce żywiej bije na widok księcia. Nie wzdycha do niego bezustannie i ma inne priorytety niż zdobycie jego uczucia. Kai natomiast przede wszystkim myśli jako władca, a nie zakochany nastolatek. Na pierwszym miejscu stawia poddanych i kraj, co bardzo mi się spodobało. Często też zdarza się, że w powieściach męskie postacie wydają się nie mieć innych zmartwień niż zdobycie uznania obiektu swoich westchnień. Książę co prawda okazuje Cinder zainteresowanie, jednak nie myśli jednotorowo i uczucie nie jest jego jedynym priorytetem. Właśnie to w tych postaciach podobało mi się najbardziej, przez co zdobyły moją sympatię.

„– Zapowiada się brud i smród - podsumowała Iko.
– Skąd wiesz? – zapytała Cinder. – Nie masz receptorów zapachowych.
– Mam niewiarygodną wyobraźnie.”

Książka potrafi także wzbudzić w czytelniku mnóstwo uczuć. Czytając, odczuwałam gniew na macochę, która uprzykrzała życie Cinder, współczucie do osób dotkniętych skutkami zarazy czy też niepewność o los bohaterów. Ten ostatni nie jest bowiem tak prosty do przewidzenia. Szczerze mówiąc, zakładałam dość prosty scenariusz dotyczący przebiegu akcji, ale okazało się, że pisarka wybrała inną drogę, zaskakując mnie. Naprawdę nie byłam w stanie przewidzieć tego, co uknuła Meyer. Dodatkowo delikatnie wpleciona w fabułę intryga pewnego naukowca całkowicie mnie zszokowała. Tak więc spodziewałam się czegoś nieskomplikowanego, a dostałam całkowitą tego odwrotność.

„– Jak pan sądzi, co on miał na myśli, gdy mówił, że kieruje nim instynkt samozachowawczy?
– Prawdopodobnie nie chce być nagabywany w tym roku przez wszystkie te młode damy obecne na balu. Wiesz, że kilka lat temu niemal go stratowano.”

Skoro już mowa o zaskoczeniu, to trzeba w kilku słowach wspomnieć o zakończeniu! Oczywiście Wam go nie zdradzę, ale po prostu muszę wspomnieć, że jest fenomenalne. Całkowicie się tego nie spodziewałam. Myślałam, że Kai podejmie inną decyzję albo chociaż że Cinder nie zgodzi się na pewną propozycję… Ah, naprawdę żałuję, że nie mogę Wam powiedzieć więcej! Napomknę tylko, że końcówka jednocześnie chwyciła mnie za serce i je złamała. I wbrew pozorom wcale nie oznacza to braku happy endu!

„Cinder” to pozycja, która niewątpliwie potrafi zaskoczyć i zachwycić. Retelling „Kopciuszka” osadzony w przyszłości, gdzie technologia pozwala  za pomocą oprogramowania kontrolować ludzkie ciało i utrzymywać je przy życiu to coś nietuzinkowego i niebanalnego. Do tego cudownie wykreowani bohaterowie oraz nutka humoru, a mamy powieść niesamowicie dobrą i oryginalną, którą z czystym sumieniem mogę Wam polecić!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc!

50 komentarzy:

  1. To już chyba nie jest książka dla mnie. Mam zbyt zaawansowany target wiekowy. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaczęłam tę książkę ale się nudziłam. I myślę, że po prostu jakbym poszła dalej w tę książkę to by mi się spodobała, więc mam zamiar jeszcze raz przeczytać. :D

    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku trudno mi było się wczuć w książkę, ale potem mnie pochłonęła ^^

      Usuń
  3. Właśnie wczoraj dodałam tę książkę do swojej listy, więc to chyba przeznaczenie :D Słyszałam o tej pozycji sporo pozytywnych rzeczy, dlatego z pewnością po nią sięgnę ;)
    Pozdrawiam,
    Od książki strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przeznaczenie :D miałam zrecenzować inną książkę, ale tamtej nie miałam zdjęcia i dodałam opinię o tej :D To nie przypadek!

      Usuń
  4. "Cinder" od jakiegoś czasu jest już ze mną, ale postanowiłam, że przeczytam po angielsku, więc idzie mi... Powolutku. :D Cieszę się, że tak Ci się podoba i zżera mnie ciekawość jakie będzie zakończenie skoro jednocześnie chwyta za serce i je łamie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po angielsku pewnie czytałabym ją z rok :D Ale kiedyś planuję coś przeczytać w tym języku. Najpewniej Harryego Pottera :D

      Usuń
  5. To też nie mój target wiekowy, ale mimo tego jednak planuję przeczytać tę książkę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można patrzeć na wiek :D Nawet najstarsi ludzie mają w sobie coś z dziecka :D

      Usuń
  6. Jestem totalnie zachwycona tą nowoczesną wersją "Kopciuszka".
    Już nie mogę się doczekać kolejnej części!
    Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Mam nadzieję, że wydawnictwo nie przełoży znowu premiery :/

      Usuń
  7. Ostatnio bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie książka z gatunku science fiction, ale raczej świadomie nie sięgam po tego typu literaturę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też rzadko do tego gatunku zaglądam, ale mimo to "Cinder" mi się spodobała ^^

      Usuń
  8. Rewelacyjne zdjęcie! A książkę mam zamiar przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa fabuła, czytałam już o tej książce na wielu blogach, chyba czas się z nią zmierzyć!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha polecam! Szczególnie, że jak się spodoba, to nie będzie trzeba czekać długo na 2 tom :P

      Usuń
  10. Słyszałam o tej książce i mam zamiar ją przeczytać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja kompletnie nie miałam na nią chęci, a teraz to już chyba jestem mniej na nie ;)

    Pozdrawiam
    https://zksiazkanakanapie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha cieszę się, bo książka naprawdę fantastyczna :D

      Usuń
  12. Naprawdę dużo czytałam o tej książce i aż mnie rączki świerzbią, żeby ją kiedyś przeczytać. Może mi się uda :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Już się nie mogę doczekać jak sięgnę po tą książkę, wiele o niej słyszałam i wiem, że jest dobra :D

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/04/begin-again-mona-kasten.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że szybko do Ciebie trafi!

      Usuń
  14. Saga Księżycowa jest jedną z moich ulubionych serii <3 Mogę ci powiedzieć, że z każdą częścią jest coraz lepiej.
    Pozdrawiam, Hayles z Our books. Our love

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zachęciłaś! Nie mogè się doczekać rrszty cyklu ^^

      Usuń
  15. Kurczę, nie wiem czy to książka dla mnie. Nigdy nie przepadałam za takimi książkami, ale jednak ta mnie do siebie ciągnie. Muszę się przekonać czy mi się spodoba :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie,
    oliviaczyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykować zawsze można. A nuż to coś, co Cię porwie :D

      Usuń
  16. Możliwe, że sięgnę po tę książkę w najbliższej przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chciałam przeczytać, ale jakoś zapomniałam o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że to wypadło całkiem dobrze, jeśli autorka jedynie w bardzo małym stopniu zainspirowała się baśnią o Kopciuszku. Przecież ile można czytać różne interpretacje i przełożenia bajek, które nie wnoszą nic nowego! :) A osadzenie w przyszłości i wszystkie nowinki techniczne mnie dodatkowo zachęcają. Nie wiem czy miałaś okazję czytać coś Elsberga? Fabuła ma raczej mało wspólnego z Cinder, ale akcja również dzieje się w przyszłości i autor pisze swoje hipotezy o tym, jakie są realne scenariusze katastrof na przyszłość przez tak wielki rozwój technologii. :)Mnie się bardzo podobały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam, ale brzmi niesamowicie interesująco, więc w wolnym czasie na pewno zapoznam się z jego twórczością ^^

      Usuń
  19. Gatunkowo jakby nie dla mnie, ale czasem robię wyjątki. Ta książka zbiera dobre opinie, więc kto wie... może kiedyś przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę zachęcam ^^ Zawsze dobrze sobie zrobiç jakiś przerywnik gatunkowy ;)

      Usuń
  20. Czeka w kolejce na przeczytanie. Uwielbiam reteligii więc wiem, że spodoba mi się ta książka 💖

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyłączam się do zachwytów - "Cinder" jest zdecydowanie warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam kiedyś "Cinder" i choć młodzieżą już dawno nie jestem, miło ją wspominam. Po kontynuację raczej nie sięgnę, ale nastolatkom pewno się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta książka już wcześniej wpadła mi w oko. Czytałam jej recenzje. Twoja tym bardziej mnie przekonuje, że powinnam zaopatrzyć się w tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Już nieduługo 2 tom, więc możesz od razu zgarnąć dwa:D

      Usuń
  24. Byłam zdziwiona, że Cinder tak bardzo przypadła mi do gustu. Myślę, że spora w tym zasługa rozbudowanego świata (zaraza, Księżycowi, cyborgi) oraz faktu, że główna bohaterka nie jest nastoletnią idiotką wzdychającą na widok mięśni boskiego księcia (a sam książę ma imię i własne poglądy). Jak wiesz, Scarlet już za mną i chociaż spodobała mi się trochę mniej (ale to wszystko wina Scarlet, Cinder nadal była fajna), i chociaż przeczytałam ją kilka razy, więc na chwilę obecną z ulgą od niej odpoczywam (mam nadzieję, że nie będzie błędów), to uważam, że utrzymuje poziom.

    Pozdrawiam
    Wiedźma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się nie mogę doczekać Scarlet. Chociaż naprawdę podziwiam ludzi robiących korektę. Nie dałabym rady chyba tyle razy czytaç książki i ciągle coś poprawiać :D

      Usuń
    2. Trzeba uważać na pułapkę wpadnięcia w fabułę. Kilka razy cofałam się, bo złapałam się na tym, że zaczynam czytać dla przyjemności. Poza tym w pewnym momencie tak dobrze znałam tekst, że zaczynałam czytać zbyt szybko. Wtedy musiałam odejść na chwilę od komputera, żeby "przewietrzyć" głowę i jeszcze raz wrócić do danego fragmentu. Ale koniec końców taka świadomość przed i po jest bardzo satysfakcjonująca, nawet jeśli odbija się na liczbie książek przeczytanych wyłącznie dla przyjemności ;) Mam nadzieję, że w Scarlet nie będzie błędów i wszyscy będą się mogli cieszyć lekturą ;)

      Usuń
    3. Ja kiedyś pomagałam jednej autorcekorygować tekst i innym blogerką ich opowiadania. To była masakra, ale satysfakcja na koniec ogromna :)

      Usuń